Tereny Valfden > Dział Wypraw

Morskie opowieści

<< < (7/9) > >>

Gordian Morii:
//: Kurfa nie mogłeś takiej akcji zrobić w czasie rozmów? ;/

Rozwścieczone śmiercią ich brata młokosy wpadły w szał. Wykrzykując plugawe klątwy w stronę Cadacusa odbiły się lekko z palców lądując na niskich, dosyć płaskich dachach portowych magazynów. Przeniosły tym samym walkę na otwartą, chociaż mniej pewną przestrzeń pełną śliskich dachówek, dziurawych poszyć i ziejących czernią niespodziewanych zaułków. Była noc, a jeden z księżyców jaśniał wyjątkowo złowieszczym, bladożółtym blaskiem. Morskie powietrze przesycone tutaj zimną, słoną wodą momentalnie pokrywało odziane w skóry ciała mgiełką rosy niesionej od morza w objęciach bryzy.

//: Przeciwnicy są oślepieni.

Gunses:
Gunses zakręcił się w piruecie, odbił się lekko i wyniósł swe ciało na kilka metrów nad ziemię wskakując również na dachy. Odległość jaka dzieliła go od przeciwników pokonał dość szybko, w kilku większych susach. Mimo braku zmysłu wzroku słuch nie mylił oślepionych wampirów. Słyszeli Nieśmiertelnego i ustawili się w jego stronę. Miast świstu miecza usłyszeli tylko syk. Syk śmiertelnie groźnego drapieżnika - Gunsesa Cadacusa.

Gordian Morii:
//: Efekt zaklęcia minął. Wampiry stały znów gotowe do walki.

Gordian Morii:
//:Wyprawa wstrzymana do mojego powrotu.

Gordian Morii:
Tak mijały sekundy, w czasie których syczeliście na siebie nawzajem całkowicie ignorując wszystko to co działo się wokół. Był to już bowiem poranek w czasie którego port budził się do życia. Ludzie wychodzili z chat, portowi tragarze zapieprzali w stronę doków i nadbrzeży, by pełnić służbę przy pojawiających się w porcie okrętach. Ogólnie wszystko ruszało i wydawało dźwięki.
Jednak wychwyciłeś coś co nie pasowało do tego krajobrazu. Odgłos odciągających się kurków. Zaślepieni rządzą mordu kłusownicy nawet nie zwrócili na to uwagi, co kosztowało ich bardzo wiele. Huk wystrzału i plask rozsadzanych głów zdradziły tego, kto był źródłem owych dźwięków.
U dołu tuż obok jednego z magazynów stał nie kto inny jak Gordian. Z dwóch pistoletów, które trzymał wyciągnięte przed siebie jeszcze wydobywała się smużka dymu.
- A mówią, że wampira wytropić trudno. - zaczął.
- Schodź, mamy robotę w mieście, Tedd się nie pogniewa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej