Tereny Valfden > Dział Wypraw
Chrzest ognia i wódki
Melkior Tacticus:
Opuściłeś stolicę, droga na piechotę trwa dość... nie, bardzo długo. Przecież to kilkaset kilometrów.Przeszedłeś 20 i miałeś dość powoli, w dodatku ściemniało się i szykowało na burzę.
Nawaar:
Dhampir lubił spacerować, ale aura była dosyć nie miła teraz, więc znów postanowił wrócić do miasta. Powrót trwał jakieś 2 godziny, ale dziarskim krokiem i bez niebezpieczeństw wrócił do bramy miasta, tutaj skorzystał z teleportu, a nie ze stajni jak wcześniej sugerował. Gdy przeniósł się do miasta docelowego, zaczął się rozglądać dookoła w poszukiwaniu jakiegoś znaku.
Melkior Tacticus:
Znaku nie było - bo po co - było za to kilka wejść do kanałów w porcie np.
Nawaar:
I takiego znaku oczekiwał. Silva ruszył za zapachem, nie za bardzo przypominającym słodki zapach kwiatów. Smród doprowadził go do studzienki kanałowej, więc szybko podniósł wieko i zszedł na dół oczywiście nie ruszył dalej, tylko wpierw przeciągnął pokrywę spowrotem, żeby jakiś człowiek nie wpadł tam i sobie krzywdy nie zrobił. Gdy wykonał to zadanie ruszył w głąb tunelu. Ciemności mu nie doskwierały, ale za to odór ścieków jak najbradziej.
Melkior Tacticus:
Zadbane kanały nie śmierdzą, aż tak mocno. Te pod Atusel były zadbane i nawet oświetlone nielicznymi pochodniami. Widocznie często tędy chadzano, w pewnym momencie usłyszałeś przytłumiony śmiech dobiegający zza zakrętu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej