Tereny Valfden > Dział Wypraw

Chrzest ognia i wódki

<< < (5/7) > >>

Nawaar:

- Idioci!. Wykrzyknął omijając sztylet i lądując na środku tunel. Następnie zrobił obrót wokół siebie, ciągle trzymając miecz w tym, momencie akurat jeden z bandytów się napatoczył, lecz pech chciał że człowiek zdążył zablokować atak na swą szyję. Gdy ich ostrza się spotkały, Silva kątem oka zauważył drugiego bandytę, który już chciał przebić jego ciało, przy użyciu sztyletów. Dhampir widząc to odpuścił lekko miecz i przeturlał się unikając znów obu ataków, będą odwróconym i w pozycji klęczącej Silva obrócił się raniąc jednego z mężczyzn w nogę, a mówiąc dokładniej uszkodził ją na wysokości piszczela. Facet, tylko krzyknął aby następnie wylądować na ziemi, lecz pozostał jeszcze jeden przeciwnik i to nim musiał się teraz zająć. Teraz dhampir musiał działać szybko, bo drugi przeciwnik nie miał daleko, żeby załatwić Silve, który znów musiał zrobić obrót, ale tym razem zrobił go w tył wyprostowując się i jednocześnie blokując jeden ze sztyletów, gdy drugi miał się zamiar wbić w jego ciało dhampir, znów odskoczył trzymając miecz, przed sobą. W ten czas bandyta natarł próbując pchnąć sztyletami. Silvaster wyczekiwał tego momentu, co mu się bardzo opłacało. Dlatego, że gdy człowiek był już o krok, od udanego ataku wtedy Silva zszedł z linii jego ostrz . Gdy ostrza przeleciały do przodu,  a po chwili mężczyzna stanął, w tym samym momencie dhampir pobiegł w jego stronę sam próbując pchnąć go mieczem. Człowiek nie zdążył nic zrobić, gdy miecz przebił się na wylot jamy brzusznej uszkadzając organy jaki i napierśnik. Krew i flaki opuszczały miejsce swojego przeznaczenia, dekorując kanał. Mężczyzna starał się jeszcze coś uczynić, czyli machać swoimi sztyletami na prawo i lewo, lecz dhampir cofnął się, po udanym ataku, ale nawet ta szalona próba ataku nie uchroniło go, przed śmiercią. Facet poleciał do przodu z mieczem w brzuchu i skonał. Wtedy na placu boju pozostał leżący z ranną nogą przeciwnik. Silva dobywając srebrnego kła i trzymając go w prawej ręce, podbiegł do człowieka ten jeszcze się bronił trzymając drugi sztylet również zaczął nim machać, aby trafił nim w dhampira. Silva skutecznie go unikał, ale w końcu zaczekał, aż człowiek zamachnię się jeszcze raz. gdy ten stał obok niego. Mężczyzna zrobił to, co chciał Silvaster i wtedy przeskoczył go i kucając za nim wbił mu sztylet w głowę. Banydta wpadł w konwulsie i zaczął lekko się trząść, by w końcu skonać opuszczając sztylet z zaciśniętej pięści. Tutaj dużo krwi i bólu nie było. dhampirowi zależało, na czasie, więc kończąc walkę przeszukał ich ciała dokładnie i wziąwszy sztylety bandytów jako trofea. Ruszył, po swój miecz  w ciele jednego. Gdy to wszystko uczynił ruszył dalej kanałami.


Zabieram :
Nazwa broni: sztylet bandyty
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,62kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,3 metra.

Nazwa broni: sztylet bandyty
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,62kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,3 metra.


// Co znalazłem i jaki status mają sztylety?.

Melkior Tacticus:
//Znajdujesz 15 grzywien.

Silva ruszył dalej, po bliżej nie określonym czasie usłyszał gwar godny małego rynku. Gdy dotarłeś na miejsce ujrzałeś to:



Byłeś pewien że to siedziba Bękartów, w końcu kręciło się tutaj sporo "ludzi" o niezbyt przyjemnej aparycji. Zauważył cię jeden z krasnoludów odziany w ciężką płytową zbroję.



- Czego tu?

Nawaar:
Dhampir rozejrzał się dookoła kompleksu. Wiedział, że to jest to miejsce, którego trochę szukał jednakże z oglądania wyrwał go jakiś krasnolud. - Dzień dobry. Odpowiedział na niemiłe zapytanie krasia. - Sądzę, że powinniśmy się sobie przedstawić. Jestem Silva i przybyłem tutaj zostać jednym z was, czyli Bękartem Rashera!. Ostatnie wykrzyczał dość głośno, wciąż patrząc na krasnoluda, który mierzy do niego z broni palnej.

Melkior Tacticus:
- Po chuja się drzesz? Jesteś jakiś upośledzony umysłowo czy co? Krasnolud opuścił broń.
- Yarpen aep Thor. Witamy w Kurwimdole.

Nawaar:
- Po to, żebyś usłyszał krasnoludzie, po was nie widać ile macie lat. Powiedział od tak. - Miło mi, a więc tutaj się zacznie moje nowe życie. Powiedział jeszcze raz się rozglądając. - Dobra od, czego tutaj zacząć i kto tu dowodzi?.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej