Tereny Valfden > Dział Wypraw
Bliżej boga - święta pomsta
Patty:
Uczucie było... dziwne. Jednak anielica nie wyglądała na zmieszaną, zatem i ja postanowiłam się przystosować. Przyjrzałam się krytycznie obliczu młodego Isentora. Niepodobny.
- Niezła rzecz, muszę przyznać - powiedziałam, mając na myśli oczywiście całe to patrzenie w przeszłość i przenoszenie świadomości.
Kinraya:
Widziałaś wszystko oczami chłopca, biegł on wraz ze swym starszym towarzyszem pośpieszając go okrzykami radości.
- Szybciej bracie! No szybciej! Pokaże Ci co odkryłem! Choo...
Strzała, która ugodziła chłopca w pierś przerwała mu w pół zdania. Widziałaś jego oczami jak chwyta się za ranę i upada na kolana. Isentor szybko podbiegł do chłopca, chwycił go i przyciągnął pod pobliskie drzewo. Z leśnej kniei wyłoniły się sylwetki trzech elfów, wyglądali młodo i zdawali się sprawiać wrażenie nieokrzesanych. Jeden z nich przemówił w łamanym wspólnym.
- To nasze ziemie nieelfie! Precz bo was zabijemy!
- Jak śmiecie podnosić rękę na dziecko bawiące się w głuszy?! To ziemie króla Meaneba!
- Nie uznajemy króla! To nasze ziemie!
- Nie szukamy zwady, dajcie nam odejść.
Elf o psychopatycznym uśmieszku, który do tej pory stał w cieniu swego przemawiającego kolegi uniósł uzbrojony łuk naciągając cięciwę. W ułamku sekundy w stronę elfów uderzyła telekinetyczna fala, która wytrąciła im broń. Oczy Isentor rozbłysnęły jasną manifestacją energii magicznej, w gniewie uniósł przed siebie dłoń, by za sprawą mortokinetycznego ciosu przetrącić kręgosłupy oprawcom. Miotał ciałami agresorów niczym szmacianymi laleczkami obijając truchła o pobliskie pnie drzew do momentu aż w zupełności ochłonął.
Patty:
Chłonęłam scenę nie mówiąc ani słowa, patrzyłam na dokonania młodego Isentora.
- Gdybym w takiej sytuacji stanęła w obronie elfów, tylko pogorszyłabym sytuację - powiedziałam, tylko utwierdzając się w poprzedniej sytuacji. Spokój zawsze był moją mocną stroną i to była w pewien sposób przydatna cecha dla mściciela.
Kinraya:
- Zaiste.
Anielica dotknęła Twojego czoła dwoma palcami i powróciliście do czasów współczesnych. Twoim oczom ponownie ukazały się zielone równiny.
- ÂŚwięty mściciel otrzymuje błogosławieństwo Zartata w każdym swym działaniu, jego łaska towarzyszy mu w każdej sekundzie życia, ostatecznie umiera ze słowem swego Pana na ustach. Udowodniłaś mi, że jesteś godna święceń. Uklęknij.
Patty:
Wysłuchałam słów anielicy i uklęknęłam, z szacunkiem schylając głowę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej