- Nie ma to jak zniszczyć morale - zaśmiał się.
- Panowie bez przesady. Wiodę życie pełne niebezpieczeństw odkąd postanowiłem opuścić rodzinny dom. Brałem udział w bitwach, wojnach całych, mrocznych eksperymentach, zagładach całych cywilizacji, przemierzyłem nawet inny wymiar, walczyłem z najróżniejszymi paskudztwami których duża część z was nawet nie widziała, a nawet nie zobaczy. Igrałem z życiem i śmiercią na tyle długo, że nawet ta druga mnie do siebie zabrała. A stoję tu jakoś nadal pośród was. Powiedzieć wam dlaczego? Bo staram się myśleć. Zauważyłem pewną prawidłowość. Dopóki myślicie nad tym co robicie, dopóty będziecie trzymać się przy życiu. Może was zawsze coś pokiereszować, uciąć nogi, spalić skórę z połowy ciała. Ale nie umrzecie. Wasza w tym głowa.
- Spójrzcie na Salazara - wskazał na jaszczura. - Coś czuję, że on wyjdzie z tego bez jakiegokolwiek zadrapania.