Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle: Atusel i morze

<< < (2/129) > >>

Funeris Venatio:
- Również wolę wierzchowca.
Poeta odebrał wodze od jakiegoś pachołka i włożył zakutą w stal stopę w strzemię. Podźwignął swoją masę ciała do góry i płynnym ruchem przełożył drugą nogę nad zadem zwierzęcia, siadając wygodnie. Poprawił pozycję, zaparł się o łęk i ułożył odpowiednio siedzisko, by nic go nie uwierało i nie obcierało podczas jazdy. Pogłaskał konia po szyi i zakomunikował, że jest gotów.

Elrond Ñoldor:
Tylko wzruszył ramionami i usiadł obok elfa.
- Wydaje mi się, że coś Ciebie trapi.

Nawaar:
- Jak widzisz nie zawołałem Ciebie od tak. Możesz mi trochę opowiedzieć o Elanoi?. Wspominałeś, że tam się urodziłeś i wychowywałeś jestem ciekaw tego miejsca, a mamy dość sporo czasu jeszcze.

Elrond Ñoldor:
- Elanoi. Państwo Las. Serce elfów. Pośrodku stała stolica,  miasto Leyanoi. Tam się wychowałem. W cieniu wielkiego drzewa, na którym usytuowane były budynki, pałace, garnizony... Miasto było piękne. Czyste i na jakiś swój sposób cichsze. Może po prostu nikt nie krzyczał bez powodu. Ciężko mi powiedzieć, bo było zawsze wypełnione elfami. Nikt nie chował się po domach. Stolica tętniła życiem.

Nawaar:
- Wspaniałe miejsce zapewne. Słyszałem również, że zamierzasz tam wyruszyć i nie będę ukrywał, że chciałbym zobaczyć to miejsce. Oczywiście jeżeli będziesz chciał mnie wziąć ze sobą?.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej