Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle: Atusel i morze
Funeris Venatio:
- Również wolę wierzchowca.
Poeta odebrał wodze od jakiegoś pachołka i włożył zakutą w stal stopę w strzemię. Podźwignął swoją masę ciała do góry i płynnym ruchem przełożył drugą nogę nad zadem zwierzęcia, siadając wygodnie. Poprawił pozycję, zaparł się o łęk i ułożył odpowiednio siedzisko, by nic go nie uwierało i nie obcierało podczas jazdy. Pogłaskał konia po szyi i zakomunikował, że jest gotów.
Elrond Ñoldor:
Tylko wzruszył ramionami i usiadł obok elfa.
- Wydaje mi się, że coś Ciebie trapi.
Nawaar:
- Jak widzisz nie zawołałem Ciebie od tak. Możesz mi trochę opowiedzieć o Elanoi?. Wspominałeś, że tam się urodziłeś i wychowywałeś jestem ciekaw tego miejsca, a mamy dość sporo czasu jeszcze.
Elrond Ñoldor:
- Elanoi. Państwo Las. Serce elfów. Pośrodku stała stolica, miasto Leyanoi. Tam się wychowałem. W cieniu wielkiego drzewa, na którym usytuowane były budynki, pałace, garnizony... Miasto było piękne. Czyste i na jakiś swój sposób cichsze. Może po prostu nikt nie krzyczał bez powodu. Ciężko mi powiedzieć, bo było zawsze wypełnione elfami. Nikt nie chował się po domach. Stolica tętniła życiem.
Nawaar:
- Wspaniałe miejsce zapewne. Słyszałem również, że zamierzasz tam wyruszyć i nie będę ukrywał, że chciałbym zobaczyć to miejsce. Oczywiście jeżeli będziesz chciał mnie wziąć ze sobą?.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej