Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle: Atusel i morze

<< < (75/129) > >>

Dragosani:
- Zazwyczaj nie różni się od... ee... niedziewic - odparł Drago, wszak w temacie krwi dość doświadczony. Koneser właściwie. - Ale racje masz, że kobieca krew to prawdziwa ambrozja. Ale jeśli miałbym wybrać najlepszą, to spasowałbym. Zbyt wielki wybór, od zbyt wielu czynników zależy smak. Elfki smakują inaczej, ludzkie kobiety inaczej. Te z ciepłych stron inaczej od tych żyjących w chłodnym klimacie. Wiek też ma duże znaczenie. - Jakby mówił o winie, czy czymś takim.

Hagmar:
- Aha. Oby to gówno odpaliło! Za sukces towarzysze! Wzniósł dzbanek w toaście.

Nawaar:
Rozmowy trwały w najlepsze, a Nathaniel zgłodniał i zajął się dzikiem, który Aragorn zamówił. Dorwał konkretny kawał udźca i gryzł, i żuł każdy kawałek i oczywiście nie zapomniał o połykaniu i popiciu. Najadł się do syta, ale jednak wolał najeść się na zapas, cóż najwyżej będzie karmił rybki jak wspominał. Dlatego dorwał drugie udo i zajadał dalej popijając wino. Jednocześnie milczał, bo jak pies je to nie szczeka.

Dragosani:
- No i status społeczny też ma spory wpływ. Wszak to kształtuje tryb życia. Taaak... i szlachcianki i wieśniaczki są wyborne, lecz zdecydowanie inny smak. Taki głęb... - Dalszy wykład o smakach krwi bezczelnie przerwał Aragorn. Wampir wzniósł kufel.
- Za sukces! - krzyknął.

Mogul:
- Za macki! I za sukces. Wypił cały dzban kawy na raz.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej