Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle: Atusel i morze

<< < (53/129) > >>

Anette Du'Monteau:
-Niezła robota. Prawie nie ma śladu. - mówiła dziewczyna dotykając dłonią miejsca, które jeszcze nie tak dawno było wypalone. -Trzymaj. Należy ci się, a poza tym nie lubię być winna komukolwiek. Anette wręczyła magowi 1 denara. Później dziewczyna udała się do ciał przeciwników. Zabrała jedne pistolet. Muszę to lepiej sprawdzić w siedzibie. Poza tym nie zapomniała sprawdzić zwłok w których dało się znaleźć bełty. Kobieta była łotrzykiem, ale nie zamierzała zabierać czegoś co "upolował" ktoś inny.

Elrond Ñoldor:
- Nie ma śladu, wież mi, możemy ich później poszukać. Wszystkie znamiona wyleczę - uśmiechnął się.
- Themo, trzeba mu zdjąć ten napierśnik i naramienniki. Są jeszcze gorące - powiedział do pytającego się o pomoc. Szybko się uporali z robotą.
Następnie dotknął Funerisa. Pozwolił złotym magicznym niciom wlać się w ciało poety.
- Nie jest tak źle... - rzekł w eter i zaczerpnął swoich żywych komórek, by odbudować te uszkodzone należące do poparzonego nieszczęśnika. Proces był szybki. Bąble znikły, pojawiając się na plecach czarodzieja, który tylko syczał z bólu. Zaczerwienienie też się zmniejszyło, a skóra po kilku chwilach wróciła do naturalnej barwy. Elrond z grymasem na twarzy zaczął regenerować swoje własne uszkodzenia. Tkanki pod skórą, żyły i nerwy w chwilę powróciły do naturalnego stanu, bąble popękały, skurczyły się i zupełnie znikły. Skóra odzyskała koloryt, a włoski odrosły.
- Ależ to paskudna praca.

Malavon:
-Na pewno zapadniesz przez to nam w pamięć Elrondzie. - odezwałem się gdy już poczułem się lepiej. -Ta broń palna i kule do niej sieją straszne spustoszenie. Ale chyba coś takiego nie jest wielką ceną za przerwanie zaklęć tym durniom. - skomentowałem całe zajście. -Jak wrócimy to rzucę jakiś gorsz druhu i zapraszam na wino czy co tam wolicie.

TheMo:
Po pomocy medykowi podmuchał w ręce, by je ostudzić. Potem przyglądał się procesowi leczenia.
-Raczej nie zostanę uzdrowicielem. Ale wiem już dlaczego sobie tyle liczysz. Nikt nie chciałby tak cierpieć za darmo.

Elrond Ñoldor:
- Wino - powiedział Malavonowi.
- Dokładnie Themo, dokładnie. Ale muszę znaleźć jakiś sposób by to obejść. Skoro potrafię się regenerować, skoro mam pływ na to co się dzieje w moim ciele, czemu nie mógłbym zaprzęgnąć magii by mnie znieczuliła. By odcinała na jakiś czas ból? Musze bardziej poznać swoje ciało... Ale to w Pakcie... - powiedział pod nosem.
- Reszta cała? Maszyna nienaruszona?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej