Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle: Atusel i morze
Hagmar:
//Powinien ale to Dev dopisze
Elrond Ñoldor:
- Co najwyżej w umyśle, ale te potrafią się goić - obejrzał poparzoną dłoń. Zagwizdał, lekko zaklął.
- No ja się nie dziwie, że już nic nie czujesz. Nerwy popalone. Wszystko spalone do mięsa. Chodź na wóz - usiedli na wozie. Elrond skoncentrował się, zatkał sobie usta szmatką i dotknął zranionej ręki. Energia magiczna wystrzeliła z ciała maga, oplotła w poparzoną dłoń, wchłonęła się. Elrond po mału odczuwał ranę. Była bardzo poważna. Nie lubił takich. Chyba lepszy był sztylet w bebechach. Pomału, od najgłębiej osadzonych uszkodzonych tkanek zaczął regenerować ciało kobiety, wysyłając jej swoje zdrowe komórki. Wywołanie oparzenia od tyłu było czymś samym w sobie interesującym. Nie poczuł jak skora zaczyna czerwienić się, tworząc bąble i pękać. Poczuł jak jego ręka, od środka zalewana jest białym ogniem. Postarał się, by odwzorować oparzenie na całej uszkodzonej płaszczyźnie. Chciał jak najszybciej popalić swoje zakończenia nerwów, by nie popuścić ze wszystkich otworów podczas uzdrawiania. A był temu bliski. Bąble które się teraz wytwarzały nie miały za bardzo ujścia. Skóra jeszcze była cała, ale nie na długo. Szybko poczerwieniała, zmarszczyła się i popękała. Gdzieniegdzie była biała i wysuszona kompletnie niczym dziwny pancerzyk owada. W tym samym czasie tkanki w ciele Anette uzdrawiały się. Wprawdzie mięśnie, żyły i nerwy były najpierw uzdrowione, co mogło przysporzyć cierpień, ale reszta procesu przebiegła w miarę szybko i sprawnie. Kobieta po dziesięciu sekundach była zdrowa jak ryba.
Na koniec przyszła kolej na zregenerowanie swoich tkanek. Ból był mały, dziwny, tępy. Nie czul prawie ręki. Najpierw poczuł falę ciepła. Nie tego co poprzednio. Ten był dobry i uzdrawiający. Mięśnie zregenerowały się błyskawicznie, żyły i uszkodzone nerwy. Następnie skora właściwa i naskórek. Cały proces leczenia, siebie i Antte trwał około niecałe pół minuty.
- Ktoś jeszcze jest ranny? Dragosani? Potrzebujesz pomocy? Czy przejdzie Ci za chwilę?
Dragosani:
// No właśnie nie wiem. Czekam na decyzję MG gdzie w ogóle został postrzelony :(
Patty:
Przyprowadziłam do Elronda Funerisa, który był jakiś nieobecny i chyba oszołomiony poparzeniami, jakie udało mu się złapać.
- Jeszcze ten.
TheMo:
Po zebraniu łupu podszedł do Elronda i reszty rannych.
-Może pomóc w czymś?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej