Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle: Atusel i morze
Hagmar:
- Nie powierzę swoich pieniędzy obcym Edziu. Zszedł z kozła i sam poszedł do karczmy. Po chwili wrócił z dwoma małymi wiaderkami udek od kurczaka i dwudziestoma paczkami z Valfburgerami. Podpiekana bułka z kawałkiem wołowiny, ogórkiem, cebulką i papryką.
- Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy albowiem to... coś tam.
Elrond Ñoldor:
- I co, uciekłby z nimi? Jebnąłbym go kamulcem prosto w potylicę rozbryzgując jego mózg na najbliższym drzewie - wzruszył ramionami.
- Mam dziwne wrażenie że jest tu zbyt spokojnie. Nie masz tego wrażenia?
Hagmar:
Dracon pociągnął nosem. - Czuję tylko nas. Położył kubełki na koźle i sam wsiadł na wóz, bułki położył na tył wozu. - Dobra! Ruszamy dalej, żreć możemy po drodze. Drago, Mogul! Zbieramy się.
Nawaar:
- Dziękuję. Powiedział elf i zabrał się za kubełek, albowiem był strasznie głody zjadł z 4 udka dokładnie je czyszcząc z mięsa tak, że zostały same kosteczki, ale jednak widząc jeszcze burgery również się pokusił. Strata tych, co poszli oglądać walkę zamiast się jako tako najeść. Pomyślał Nathaniel i wziął kolejno 3 burgery. Aromat jaki wydawały okazał się jak marzenie, do którego każdy chciał dążyć, a mięso rozpływało się w ustach. Mimo tego wszystkiego zachował się kulturalnie, przy jedzeniu jak przystało na elfa. Delikatnie wszystko przeżuwał i połykał, coby pań nie zranić. Choć one i tak powiedzą, że są na diecie co te kobiety nie wymyślą jednak elf miał nadzieję, że zachowają się inaczej niż większa część, by zrobiła. Gdy kończył się posilić dziecię lasu przemówiło z uśmiechem na ustach. - Masz rację Elrondzie, coś mi tu nie gra.
Dragosani:
Dragosani opuścił broń, gdy sparing się zakończył. Wsunął miecz do pochwy. I podał dłoń orkowi.
- ÂŚwietna walka, jak zawsze. Trzeba będzie się zmierzyć, gdy już nasze szkolenie dobiegnie końca i będziemy w pełni rozwiniętymi Bestiami - zapowiedział. Walka wtedy byłaby zapewne czymś niesamowitym. Następnie, słysząc okrzyki do wyjazdu wskoczył na konia i był gotów do drogi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej