Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle
Patty:
- Byłoby miło - odpowiedziałam
Hagmar:
Artefakt załadowano na wóz i kompania ruszyła do Atusel.
Dragosani:
Gdy zapakowali artefakt na wóz i ruszyli, wampir usadowił się na jednym z siedzisk. Teraz mogli się odprężyć. Mniej więcej. Na tyle, na ile się da w czasie takiej średnio wygodnej podróży. Odczepił jedna butelkę z krwią od pasa i wyciągnąwszy korek, pociągnął zdrowy łyk. Teraz, gdy słońce było za horyzontem, mógł pozwolić sobie na ściągnięcie z twarzy maski i kaptura z głowy. Trzeba było jakoś rozkręcić rozmowę, aby podróż szybciej zleciała. Jednak nie na temat tego, co ich czekało. I tak już zapewne wszyscy zbyt wiele o tym myślą.
- Jak skończymy, trzeba będzie to solidnie opić - stwierdził. Może i odnosił się pośrednio do tego co ich czekało, ale w dość pozytywnym sensie. Trzeba było jakoś zadbać o morale grupy.
Lucas Paladin:
- Drago, "Obieżyświat"? Ja stawiam! Może kupię Ci nawet krew. - Lucas cieszył się, że to już ostatni etap podróży. Tylko po tej całej rozmowie o Lewiatanie podjerzewał, że to niestety jeszcze nie koniec przygód kompanii. Dopiero na morzu zacznie się na poważnie.
Nawaar:
Elf sobie również wybrał w miarę wygodne miejsce na tymczasowy odpoczynek, ale jak mówi maksyma lepiej źle jechać, niż dobrze iść. Także nie narzekał, a słysząc słowa Drago uśmiechnął się i powiedział.. - Czemu nie. Zawsze to jakaś odskocznia od ciągłego naparzania wszystkiego.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej