Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle

<< < (81/149) > >>

Canis:

--- Cytat: Isentor w 05 Czerwiec 2014, 18:30:25 ---//Tak to jest jak się wrzuca do walki potwory, o których nie ma się zielonego pojęcia i, z którymi nie potrafi się walczyć. Dlatego tym razem nie odpuszczę.

--- Koniec cytatu ---

//Tak to jest... Ale niestety tak wyuczono przyszłych miszczuff paktu...

Salazar znał te stwory, gdyż już raz miał przyjemność spotkania, chociażby na własnej próbie cienia. nie widząc ciał, zwłok, szkieletów tych ciał, które mogły by symbolizować byt właśnie tych zjaw, zaczął wycofywać się wykonując uniki przed nadchodzącymi ciosami. Gdy był dostatecznie oddalony by bezpiecznie obrócić się zaczął delikatnie truchtać do wyjścia z chramu i czekał na pozostałych. Trzeba było te wrota zamknąć i poszukać innych, być może posiadających inne zagrożenia za sobą...

Nawaar:
Elf podszedł do dziadka i powiedział. - Ten dracon, to On zawsze taki szalony?, a raczej chory.

Elrond Ñoldor:
- Zawsze i jakoś nie mogę się przyzwyczaić. A poza tym dupa z Ciebie a nie elf, skoro mnie dziadkiem nazywasz. Skąd ty w ogóle jesteś? - powiedział do Nathaniela.

Funeris Venatio:
Ależ Poeta pluł sobie w brodę, że nie przewidział takiego rozwoju wypadków. ÂŻadnej, kurwa ich mać, broni z żelaza. Kto w ogóle wpadł na genialny pomysł, że zjawy są podatne na żelazo? Który bóg miał na tyle w swojej nieśmiertelnej bani nasrane, by coś takiego wymyślić? No który? Już nawet można pominąć fakt, że stal, którą dzierżyło większość członków kompanii, to w zdecydowanej większości żelazo, doprawione tylko w kilku procentach węglem i innymi składnikami. Czemu to ma nie zadziałać? Chociażby w tych 90%? No normalnie Funeris tego nie ogarniał swoim umysłem.
Wycofał się szybko za towarzyszami, którzy opuszczali chram. Aragorn został z przodu, na pierwszej linii ognia, chcąc widocznie rzucić jakieś w-chuj-zajebiste zaklęcie, która miało rozwiązać całą sprawę.

//Pierdol się, Nathanielu. :) Gdzie jest napisane, że rycerze Zartata idą zawsze w pierwszej linii? Gubisz się w swojej zemście i robisz się nieco komiczny. :)

Hagmar:
//Powiedzmy że się wycofaliście

- Iaesh qiash xugro agrosh! Kończąc zaklęcie klasnął nad głową, dokładnie wtedy gdy zjawy rzuciły się na niego. Fala mrocznej energii zdezintegrowała je na jakiś oraz rozerwała wszystkie szkielety. Aragorn rozejrzał się po pomieszczeniu, było czysto. Wyszedł do reszty drużyny.
- Chodźcie, przejdziemy dalej nim się zregenerują. Ma ktoś sól? Albo krede? Sam jesteś chory elfi szczeniaku. W mordę chcesz? Może to by cię trochę uspokoiło.

//Deva zabije, przypomnijcie mi

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej