Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle
TheMo:
Widział, że to już koniec tej potyczki, ale nie chował miecza, by być przygotowanym. Odszedł od ściany, by zobaczyć co jeszcze kryją te kanały. Kopnął truchło leżącego wampira, ale ten nie zareagował. Rozejrzał się po towarzyszach, ale widział głównie ich sylwetki skryte w cieniu.
-Nie ma na co czekać. Chodźmy dalej.
Nawaar:
Elf patrzył w ciemność i widział jak jeden z czarnych ludzi pada zostając ranionym sztyletem w pierś, a następnie jak blond laska rozwala trzech, a drugi z bractwa jednego uderza w głowę nokautując, a jednego zabijając. Chociaż w jakiejś części się wykazali, bo nie wszyscy. Nathaniel znów wstał i czekał na rozwój wydarzeń, a był pewien, że to jeszcze nie koniec i będzie dalej broczył w ciemności nie mogąc skorzystać ze swoich umiejętności łuczniczych.
Hagmar:
<facepalm> Przecież mamy rannego.
TheMo:
-Więc nie bij się po twarzy tylko się nim zajmij. Im szybciej dotrzemy do celu, tym lepiej.
Patty:
- Ja tam bym najpierw towarzysza opatrzyła - rzuciłam jakby w przestrzeń i podeszłam do Thora. Wyciągnęłam fragment wolnego materiału, który mógł posłużyć za bandaż i wyciągnęłam sztylet, jednocześnie przykładając tkaninę, by zatamować krwawienie. Obandażowałam go ciasno i wręczyłam miksturę - Wypij to, powinno pomóc.
Tracę większą miksturę leczenia ran, użyta umiejętność medyk
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej