Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bliżej boga - święta pomsta

<< < (6/7) > >>

Nawaar:
Krasnolud obejrzał się dokładnie ze znanym już szokiem w oczach, ale w myślach cieszył się, że postąpił słusznie. - Rozumiem. Tak jak powiedziałaś jesteśmy, tylko obserwatorami tych wydarzeń, ale męczy mnie jedno, co stało się dalej z tym dzieckiem? i, kto go skierował na złą drogę?.

Kinraya:
- Niektórzy są źli po prostu z natury.
Anielica dotknęła Twojego czoła dwoma palcami i powróciliście do czasów współczesnych. Twoim oczom ponownie ukazały się zielone równiny.
- ÂŚwięty mściciel otrzymuje błogosławieństwo Zartata w każdym swym działaniu, jego łaska towarzyszy mu w każdej sekundzie życia, ostatecznie umiera ze słowem swego Pana na ustach. Udowodniłeś mi, że jesteś godzien święceń. Uklęknij.

Nawaar:
Gdy powrócili krasnolud powiedział do siebie. Nie ma to jak w domu. Oczywiście myślał o swoim ciele, a na słowa starszej anielicy uklęknął jak mu kazała.

Kinraya:
Kinraya przyłożyła do szyi Kharima swoje niebiańskie ostrze, które po chwili rozbłysnęło niebieskim płomieniem. Ogień nie parzył krasnoluda, wręcz przeciwnie, dodawał mu sił i napawał nieznaną mu dotąd energią.
- Ja Kinraya, pani pierwszego ostrza, archanioł zastępów niebiańskich, córa Zartata obdarowuje Cię błogosławieństwem bojowym. Bądź nieustraszony w obliczu swych wrogów, bądź mężny i prawy by Zartat mógł Cię miłować. Mów prawdę, zawsze, nawet jeśli prowadzi to do twej śmierci. Chroń bezbronnych i nie czyń zła.
Anielica przełożyła miecz na drugą stronę szyi krasnoluda, ostrze ponownie rozbłysnęło niebiańskim ogniem. Gałki oczne Kharima wywinęły się do góry, jego ciało przeszyły drgawki.

...znalazłeś się na polu bitwy, odziany w ciężką płytową zbroje. Po pancerzu spływała świeża krew pokonanych wrogów, czułeś metaliczny zapach posoki w powietrzu. Zacząłeś się rozglądać, dookoła Ciebie leżały truchła zmasakrowanych aniołów...

Ocknąłeś się leżąc w trawie zielonych równin, Kinraya oczekiwała Twego przebudzenia.

Nawaar:
Krasnolud tak jak, kiedyś gdy został paladynem zemdlał i przyśniła mu się nieciekawa przyszłość. Zlany potem obudził się i ujrzał stojącą obok niego anielice. Kharim wstał i wiedział, że to koniec rytuału, ale musiał spełnić przysięgę. - Jestem obrońcą prawdziwej wiary i zła się nie ulęknę!. Powiedział dosadnie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej