Tereny Valfden > Dział Wypraw
Bliżej boga - święta pomsta
Kinraya:
- To 6 letni Meaneb.
Nawaar:
Krasnolud roztworzył twarz w szoku. - Ten, chłopiec to ojciec naszego króla za młodu. Takie niewinne stworzenie ludzkie, ale co mogło spowodować to, że niewinne istoty stają się takie złe?. To pytanie zadał właściwie do siebie. - Ktoś w jego otoczeniu musiał mu na wpajać bardzo złych i okrutnych rzeczy. Być, może to jego ojciec, albo inni nauczyciele sztuki magicznej. Doprawdy jestem w szoku.
Kinraya:
Chłopiec przestał się bawić, gdy zauważył matkę. Podbiegł do niej z uśmiechem na twarzy. Kobieta wzięła go na ręce. Zbliżył się do nich jakiś mężczyzna. Przywitał się czule z chłopcem. Malec zszedł z rąk mamy, chwycił rodziców za dłonie i udał się z nimi na spacer po alejkach parku.
- Zabiłbyś go teraz, gdy wiesz kim się stanie?
Nawaar:
Krasnolud mógł się spodziewać takiego pytania. - Umysł i logika nakazują mi to zrobić, ale to zmieniłoby dotychczasowy bieg wydarzeń i nie wiadomo, co mogłoby się stać z istniejącym już światem, ale z drugiej strony nie miałbym serca tego zrobić. Także nie uczyniłbym tego, ani teraz ani nigdy, kiedy znajduje się w postaci małego nieszkodliwego dziecka.
Kinraya:
- Nie jesteśmy w przeszłości i zarazem jesteśmy w przeszłości. Istnieje tylko teraźniejszość. Możemy jedynie spoglądać na przeszłe i przyszłe wydarzenia. Te przeszłe zawsze pozostają stałe i niezmienne, przyszłość zmienia się w zależności od teraźniejszości. Spójrz na siebie raz jeszcze.
Kharim spostrzegł, że jego świadomość znajduje się w ciele deputowanego królestwa Torgonu, Kinraya wygląda zaś jak ludzka emisariuszka.
- Nie ma nas w tym miejscu i w tym czasie. Możemy jedynie obserwować wydarzenia oczami świadków. Chciałam sprawdzić co uczynisz. Postąpiłeś słusznie. Chłopiec z tego okresu czasu jest niewinny. Nie zasłużył na gniew Zartata.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej