Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tyle fałszu, a prawdy nie widać.
Hagmar:
Nazwa wyprawy: Tyle fałszu, a prawdy nie widać.
Prowadzący wyprawę: Salazar
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Znajomość sprawy
Uczestnicy: Aragorn, Salazar (?)
Dracon wychodząc od Georga od razu podszedł do Algara Santio.
- Musimy pogadać, na osobności.
Canis:
- W porządku, możemy tutaj, albo gdzieś na zewnątrz, mamy piękną pogodę i jestem otwarty na propozycje. - Mówił drżącym głosem już lekko podstarzały urzędnik. Widać było, że jest przerażony twoją osobą, zapewne z powodu własnej, niskiej rangi wojskowej, może ze względu na swoje przewinienia, bądź też nasłuchał się o twoich wyczynach, więc mogłeś wzbudzić już tym strach i przerażenie, szczególnie z tą niezbyt uroczą, wręcz nawet delikatnie szpetną mordką <ignorant>.
Salazar w tym czasie spacerował po Atusel, miał przyjemną audiencję u straży miejskiej, gdzie oddał pożyczone dokumenty, z odpowiednim zadość uczynieniem zapewniając sobie ochronę danych u odpowiedzialnych osób zajmujących się archiwami straży. Nie był to jednak ostatni punkt jego wizyty w Atusel, zmierzał właśnie na Posterunek ochotniczej straży górniczej, do Komisarza Georga Hertlinga oddać mu jego raporty z tego dnia. Zakończył swoje śledztwo więc nie widział sensu by trzymać to dłużej.
Hagmar:
- Załatwimy to tutaj, podobno towarzyszyliście Salazarowi w jego obowiązkach i śledztwie związanym z włamem tutaj. Gdzie dokładnie łaziliście itd.
Canis:
- Byliśmy w wielu miejscach, Salazar wziął pełną dokumentację stąd z 3 ostatnich dni, listy gości i raporty... nie, nie musisz się wpisywać, ciebie każdy zapamięta... Następnie poszliśmy do karczm w porcie oraz innych dzielnicach, odwiedziliśmy 5 takich przybytków i sprawdzaliśmy listy gości nocujących tego dnia w karczmach, pytaliśmy karczmarzy o to kogo widzieli czy były jakieś dziwne zdarzenia. Następnie sprawdziliśmy urzędy straży miejskiej, urzędy jak tutejszy ratusz i tym podobne. W Karczmach zawsze gdy karczmarz nic nie wiedział braliśmy go na zaplecze i pytaliśmy w inny sposób... wiesz jak jest przy takich operacjach... nie liczy się strąconych zębów... - Mówił ze skruchą przerażony przed ewentualną odpowiedzialnością za przeprowadzane przez siebie tortury na szeregu kilku osób...
Salazar był już pod drzwiami posterunku, przywitał się życzliwie ze strażnikami.
- Miło was widzieć, mam nadzieję, ze wiosenna aura sprzyja pracy.
Hagmar:
- Doskonale wiem jak to jest, pamiętasz jakie to były karczmy? I gdzie znajde Sentina Erorka. Starał się mówić spokojnym i miłym tonem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej