Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Różowa Mila
Hagmar:
Stare opactwo otoczono lichą palisadą, zapewniającą bardziej psychologiczną barierę niż faktyczną ochronę. Strażnicy zauważyli cię.
Mohamed Khaled:
Podniosłem rękę, jak Ci "wiedźmini z filmu o wiedźminach" Którego oczywiście nie oglądałem, bo nie mieli wtedy telewizorów. Witajcie bracia! Jestem swój, nie musicie strzelać! - Krzyknąłem do strażników. - Można wjechać? Podróżuje od kilku dni, jestem zmęczony...
Hagmar:
- Mnie nic o nowych rekrutach nie wiadomo. - splunął na ziemię i kontynuował opieranie się o włócznię - Ale właź. W środku jest nawet ciepło.
Mohamed Khaled:
A no bo ja się do was dopiero chce dołączyć... Miałem problem z pewnymi najemnikami - świstakami, czy jak im tam było? - zapytałem, nie oczekując odpowiedzi. Wjechałem do środka, i gdzieś tam przywiązałem konia. Poprawiłem rynsztunek, podszedłem do budynku i zapukałem.
Hagmar:
Drzwi były otwarte.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej