- Ja tam nie mam problemu z kajdankami, spadły z kościstej ręki. Mniemam, że sobie z nimi poradzicie. Devristusie mam wrażenie, że zapomniałeś zabrać na tę wyprawę mózgu. Zwyczajnie schowam rękę do rękawa od szaty. Podejrzewam, że bractwo nie ma w zwyczaju przybijania sobie piątek na powitanie. Poczekajcie tu na mnie, zaraz wrócę, w między czasie spróbujcie się oswobodzić z kajdan.
Isentor zniknął za drzwiami.