Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bractwo Ciemności

<< < (139/148) > >>

Isentor:
//Elrond najwyraźniej nie zamierza spełniać mojej prośby o nie opisywaniu konsekwencji akcji gracza.
//Nie napisałeś mi jak blisko podbiegłeś do przeciwnika, również prosiłem, by o tym pisać. W związku z tym, że zasięg Twojego czaru to tylko 10 metrów, zaś przeciwnik otrzymuje minus 100 metrów do zasięgu perfekcyjnej celności broni dystansowej i broni palnej, kiedy mierzy do nefrytowej diablicy. Wychodzi na to, że chybiasz.


Nefrytowa diablica zaatakowana przez Elronda wyczarowała pod jego stopami kałużę lawy. Staruszek wpadł do głębokiego na metr dołu doszczętnie paląc sobie kończyny, i tonął pogrążając się w toni gorącej cieczy. Druga diablica odwróciła się do Aragorna po czym posłała w sam środek jego klatki piersiowej kulę ognia.

//Aragorna i diablice dzieli 10 metrów, więc masz sekundy na reakcje.


Isentor uniósł się po czym posłał w stronę Sezota dwie kule ognia. Generał szybkimi ruchami uniknął ataków, po czym wyprowadził kontratak mieczem. Mistrz w ostatniej chwili uchylił się i posłał Sezota silnym uderzeniem mortokinezy na odległość 9 metrów.

Rakbar Nasard:
Rakbar był w świetnej sytuacji, znajdował się bowiem tylko 3 metry od diablicy, która go nie widziała. Zajęta była atakiem na jednego z towarzyszy. Zrobił dwa stanowcze ale szybkie kroki i był już w zasiągu około dwóch metrów, który umożliwił mu atak. Wziął lekki zamach i z całej siły, jaką dysponował, uderzył na diablicę, celując w łeb. Był niemal pewien, że cios dosięgnie wroga.

Hagmar:
Skoczył w bok w ostatniej chwili, w ciężkiej zbroi było to trudne acz wykonalne. Leżąc na boku psioniką szarpnął diablicę 3 metry do siebie jednocześnie wyciągając ręce i wykrzykując inkantację tchnienia śmieci: Iaesh qiash xugro izani!

Elrond Ñoldor:
By nie zginąć teleportował się. Z powrotem do sali, gdzie był związany demon.
Siedział sobie cicho w kącie, wyciągnął jedną z większych eliksirów magicznych i oblał połową kikuty. Resztę wypił duszkiem. Do bólu spalonego ciała zdążył się już przyzwyczaić. Nakierował energię magiczną by powstrzymać krwawienie, odtworzyć skórę i zasklepić rany.
- Nudzimy się? - zagadał do demona. W sumie koniec końców mógł z nim porozmawiać, zamiast siedzieć i się nudzić.

Canis:
Salazar dzielnie wycofał się do tyłu, kucnął na kolanku i obserwował walkę nie wychylając się zanadto.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej