Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bractwo Ciemności
Isentor:
- Nie jest to informacja dla Twoich uszu śmiertelniku. Wóz albo przewóz!
- Aragornie nie mamy zbyt wielu opcji, możemy nadal krążyć po korytarzach w poszukiwaniu wyjścia lub uderzyć w prowodyra całej tej sytuacji i zakończyć to raz na zawsze. Jeśli wrota są wytrzymałe, a zakładam, że są przebicie się siła będzie potwornie trudne, poza tym odgadnięcie hasła graniczy z cudem. Przecież mag rzucający zaklęcie mógł zablokować drzwi dowolnym zdaniem, które zna tylko on sam.
Hagmar:
- Prawda. Zatem nie mamy innego wyjścia jak mu zaufać.
Rakbar Nasard:
Rakbar niezadowolony z obrotu sytuacji wycofał się.
- Bez odpowiedzi nie ma umowy, ale jak chcecie... - marudził po nosem, odchodząc na bok.
Isentor:
- Zaufać? Demonowi?
Isentor zauważył, że demony składane w ofierze były przywiązywane linami nasączonymi wodą i solą. Zerwał jedną z nich po czym oplótł ledwo co stojące zwłoki opętane przez demona.
- To nasze ubezpieczenie, w razie gdybyś nas okłamał.
- I tak się z tego uwolnię.
- Nie zdążysz się uwolnić do czasu aż sprawdzimy wiarygodność Twoich słów. Będziemy mieli jeszcze wiele czasu, by wrócić po Ciebie i poprosić o poprawne hasło.
- Punkt dla Ciebie. A teraz zniszczcie to pomieszczenie!
Canis:
Salazar i tak nie zaufał by komuś kto został skazany za nieuczciwość między innymi na pobyt w otchłani... nie żeby był lepszy, no ale cóż... Odsunął się w tył w oczekiwaniu na rozpierduchę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej