Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bractwo Ciemności
Isentor:
- Dobrze słyszysz czarna pokrako. Nie jestem na tyle głupi jak te demony, które was zaatakowały. Za zdradzenie naszego Pana i dołączenie do tej sekty czeka ich nie lada kara w otchłani. Myślicie, że po co Sezotowi tyle krwi demonów? Skurwysyn przyzywa do tego świata nasze oddziały z obietnicą podboju Marantu, po czym okazuje się, że pracuje dla jakieś sekty, na czele której stoi niejaki Meaneb. Co potężniejszych z nas, którzy opowiedzą się za jego sprawą włącza w swoje szeregi, pozostałym pozwala się wykrwawić w imię rytuały przejęcia kontroli nad smokiem, którego trzyma w piwnicy.
Rakbar Nasard:
- Jak cie zwać, demonie? - odparł całkiem poważnie adept. - Powiedz nam też coś więcej o tym smoku. Jakiej odmiany on jest?
Isentor:
- I tak nie potrafiłbyś wymówić mojego imienia. Stąpałem po ziemi za czasów, kiedy Twój pradziad sikał w majty. Nie wiem co to za smok, nie opuściłem tego pomieszczenia od momentu, kiedy zostałem tutaj zwabiony przez Sezota. Pomogę wam jeśli mnie uwolnicie.
Hagmar:
- Czyli Otchłań też nie przepada za Meanebem. Mimo wszystko to miłe... Czemu mamy ufać demonowi. I jaki masz interes w pomaganiu nam.
Isentor:
- ÂŹle postawiłeś pytanie czarna pokrako. To wy macie interes w pomaganiu mnie. To pomieszczenie zostało zbudowane tak, by żaden demon nie mógł stąd wyjść. Podejrzewam, że pod podłogą zbudowana jest pułapka. Zniszczcie to pomieszczenie, uwolnijcie mnie, a podam wam hasło do wrót na niższe poziomy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej