Tereny Valfden > Dział Wypraw
Targowe zabawy
Anette Du'Monteau:
Dojechałeś do Atusel późnym popołudniem. Wciąż panował ruch w mieście, lecz teraz był on znacznie mniejszy. Podobnie było z kupcami, niektórzy zaczęli sprzątać rzeczy ze swych straganów. Trafiło się takich, którzy jeszcze zamierzali tam nieco pobyć, ale nie było ich tyle co w samo południe.
Samir:
Zsiadłem z konia i przywiązałem go do pierwszego napotkanego palila. Niezbyt mocno, prawdę powiedziawszy, nie chciałem się potem biedzić z rozwiązywaniem supłów. Zwłaszcza, że istnieje prawdopodobieństwo szybkiej ewakuacji. Poprawiłem pas z mieczem i karwasz, po czym wszedłem na targ, chodząc od stoiska do stoiska. Nie poświęcałem towarom większej uwagi, wypatrując dogodnego celu do kradzieży.
Anette Du'Monteau:
Zauważyłeś stragan kupca sprzedającego materiał tkackie. Posiadał zarówno te zwyczajnie jak i dużo lepsze produkty. W tym miejscu tłoczyło się parę osób. Były dwie gospodynie, które najwidoczniej potrzebowały uzupełnić domowe zapasy, jeden nieznajomy wykłócający się o jakoś jakiegoś kawałka szmaty i jeszcze jeden jegomość bacznie przyglądający się tym droższym materiałom.
Samir:
Wypatrzyłem potencjalną ofiarę i uśmiechnąłem się lekko. Jegomość przeglądający droższe materiały musiał mieć coś przy sobie. Rozejrzałem się na boki, ale na tyle delikatnie, by nikt nie pomyślał, że mam złe zamiary. Zbliżyłem się do człowieka i nagle "potknąłem się", wpadając wprost na niego. Kontakt był na tyle długi, by pozwolić mi sprawdzić jego kieszenie.
- Uważaj, jak stoisz - warknąłem do człowieka i odszedłem.
//Ukradłem coś?
Anette Du'Monteau:
//: Udało ci się znaleźć w kieszeni 15 grzywien
Mężczyzna burknął oburzony i wymachiwał coś ręką najpewniej grożąc albo wyzywając. Jedno z dalszych stanowisk również wydało ci się interesujące. Sprzedawca prezentował różnorakie sygnety, wisiorki i korale. Temu jednak z boku towarzyszył ochroniarz, który zapewne miał pilnować towaru. Przed stoiskiem znajdowało się dwóch nieco lepiej ubranych panów w towarzystwie damy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej