Tereny Valfden > Dział Wypraw

Konwój do kopalni srebra (19.04.16)

<< < (2/16) > >>

Rakbar Nasard:
Rakbar usłyszawszy polecenia, rzekł:
- Rozumiem. Ruszajmy, pani, bo czasu szkoda. - powiedział wsiadając na konia i ruszając w stronę dzielnicy handlowej w mieście Efehidon.

Canis:
Kharim Kazama aep Gorem:

Szybko dotarliście do dzielnicy. widziałeś, że ochroniarz jest czymś zdenerwowany, i było to związane z misją. Gdy dotarliście do celu, dzielnicy Portu, zobaczyliście stojących przy jedynym, zakrytym wozie dwójkę osób. rozmawiali ze sobą. Gdy się zbliżyliście jeden odrazu skończył rozmowę i rozwścieczony zaczął na was wrzeszczeć.

- Ile mam ku*wa na was czekać?! Dawaj ten cholerny świstek i zabierajcie wóz. Cholera, stoję tu od rana i czekam, niech was i te wasze kopalnie szlag trafi. - Wyrwał Kharimowi list z łap i zerwał pieczęć. poczytał chwilę. - ÂŻe co?! Za te marne grosze!? Pie*dole to, ostatni raz! Nigdy więcej! - Powiedział i odszedł.

Drugi ze stojących wszedł na konia, który był przy wozie i podjechał do was.
- Spokojnie, on tak zawsze, to gdzie z towarem? Ruszajmy może.
Powiedział radosnym głosem woźnica od wozu. Poczuliście zapach świeżych ryb, zmieszane z czymś, czego nie znacie, bądź nie możecie sobie przypomnieć.


Rakbar Nasard i Arya:

Dotarliście do dzielnicy handlowej, a wielki szyld z kilofem przykuł waszą uwagę. piękny żelazny napis: "żelazny kilof" upewnił was, że to właśnie to miejsce, szczególnie napawał was radością widok wozu oraz dwóch ochoczo rozmawiających ze sobą osób przy wozie.

Nawaar:
Krasnolud trochę się zdenerwował na ton w jakim ważka się do niego odezwał zwrócił również uwagę na zdenerwowanego Janka, ale Kharim nie chciał z nim na razie rozmawiać. Rycerz zamyślony w tym wszystkim a może to, tylko zapach portu i tutejszych ryb go oszołomił, tak że prawie nie dosłyszał co mówi drugi mężczyzna po chwili odpowiedział. - Towar trzeba dostarczyć na rynek w tym mieście. Musimy się spieszyć, bo oczekują nas z towarem. Cała załoga z towarem od rybaka ruszyła ws stronę rynku i oczekujących na nas towarzyszy.

Rakbar Nasard:
Nasard się zatrzymał i zsiadł z konia. Lewą ręką chwycił za lejce i podszedł do rozmawiających ludzi.
- Który z panów jest właścicielem sklepu "ÂŻelazny kilof", imieniem Harpagon? - zapytał, świdrując wzrokiem mężczyzn.

Arya:
Arya, oczywiście spóźniona, wreszcie dotarła. - Wybaczcie za spóźnienie. Coś mnie ominęło? Rozejrzała się po swoich towarzyszach, a rozpoznawszy nikogo znajomego, po prostu stanęła bardziej z boku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej