Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tacticus w potrzebie! - Na ratunek Melkiorowi

<< < (16/31) > >>

Mohamed Khaled:
Odwrócił się do towarzyszy, i kazał palcem milczeć. Wskazał miejsce, i nadstawił uszu. Kroki. To były na pewno kroki! Mag skoczył bardzo cicho do najbliższej celi, a tam w cieniu, szykował zaklęcie...

Dragosani:
Słysząc kroki zatrzymał się również wampir. I wpadł na pewien pomysł. Otworzył małą torebkę przy pasie, z której wylewitował jego osobisty fragment Krwawego Kryształu. W milczeniu pokazał go palcem, potem wskazał na swoją głowę, a następnie w kierunku zbliżających się kroków. Miało to oznaczać, że zamierza użyć magii umysłu na nadchodzącej osobie i aby na razie nie atakowali. Sam zaś wsunął się do jednej z cel, aby skryć się w cieniu. Podobnie jak Kratos, szykował zaklęcie, z tym, że mocno odmienne.

Mogul:
Skupił swoje zmysły jak i gniew w demonicznej łapce czekając na to co się wydarzy.

Mohamed Khaled:
Tak czekając, doczekaliście się. Zza rogu wyszło najpierw dwóch, potem kolejnych, i kolejnych. ÂŁącznie przed wami szło 6 Orków. Rozprawiali o czymś gorąco, do momentu gdy ujrzeli wielkiego czerwonego skurwiela - Mogula. Zdziwieni, wyciągnęli topory. Przymierzały się do ataku...

6/6

//Aruś prosił, żebym wam wstawił orków bo czasu nie ma.

Dragosani:
Drago zaklął w duchu i, wciąż ukryty w cieniu, schował szybko Kryształ. Z tego co wiedział, magia umysłu miałaby niewielki wpływ na orków. Ich dzikość, szał, czy jakkolwiek by to nazwać potrafiła przełamać nawet najsilniejsze zaklęcia wpływające bezpośrednio na umysł. Należało się więc pozbyć ich klasycznie. No, prawie klasycznie. Wampir skupił rosnący gniew w ręce, aby skumulować go w niszczycielskie pioruny. Co jak co, ale bardzo spodobało mu się to zaklęcie, oraz możliwości jakie oferowało. Gdy ostatni orkowie go minęli, wyskoczył z celi, aby w razie czego nie mieć odciętej drogi odwrotu. Ale nie mógł jednak zaatakować "ot tak". No, może mógł, lecz uznał, że ciekawiej będzie rzucić najpierw jakimś drętwym tekstem, coby zwrócić uwagę orków. Wszak atak w plecy jest dla podłych świń, a każdy wie, że Dragosani podłą świnią nie jest.
- Gówno się zdarza*. Co nie? - Błysnął kiełkami w nieco drwiącym uśmiechu. Był gotów do błyskawicznej reakcji, gdy tylko mięśniaki rzucą się na niego.
//*W oryginale lepiej brzmi :/

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej