Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tacticus w potrzebie! - Na ratunek Melkiorowi
Mohamed Khaled:
Drago:
Morra! Wykrzyknął ostatni z orków, szybko się do ciebie odwracając. Rzucił się na ciebie, z zamiarem uderzenia górnego prawnego. Także jego towarzysz przymierzał się do ciosu...
Mogul:
Dwóch rzuciło się na ciebie, w raczej nie przyjaznych stosunkach. Cięły z obu stron, napierając na Ciebie. Nie były chyba w dobrym humorze. Pewnie w głębi tego loszku, spier.. wycofała się grzecznie ich ofiara...
Kratos:
Widząc reakcje towarzyszy, z ukrycia wyskoczył także Kratos. Skumulowaną moc, kumulował w zaklęcie. W przeciwieństwie do Draga, on władał ogniem. Magią, która szkody wyrządzić mogła w sumie każdemu prócz smoka. Heshar Anash! - wypowiedział na tyle głośno, ale nie głośno coby nie ściągnąć posiłków. Skumulował energię w lewej ręce, i to tam właśnie utworzyła się kula - ta której boi się każde zwierzątko. Ta, która w chwili tego postu poleciała na orka, przeleciała go [na wylot ;)], i egzekucyjnie posłała na glebę. Jego towarzysz natomiast rzucił się do ataku. Mag w chwili strachu szybko wyciągnął miecz, i zablokował cios. Teraz wydał kontratak...
5/6
Dragosani:
Drago również kumulował moc, tyle, że o zupełnie innym źródle i innych właściwościach. I związaną z innym rodzajem magii. Błyskawicznie wyciągnął przed siebie rękę i zanim atakujący go ork zdążył w ogóle dobiec, wampir wyzwolił ową moc. Pioruny stworzone z jego gniewu uderzyły w pierś orka, wypalając dziury w jego napierśniku i powalając go na ziemię. ÂŚmiertelnie poparzony ork coś tam zacharczał i skonał. W tym czasie jego towarzysz już zbliżył się do wampira. Był prawdziwym mistrzem w walce toporem i było to widać. Jednak pod względem szybkości i zwinności nie mógł się równać z wampirem, który był po części demonem. Drago wykonał zwinny unik i wydobył z pochwy własny miecz. Ork był doświadczony i zaatakował ponownie. Lecz i tego ciosu wampir zdołał uniknąć. Ostrze topora orka minęło jego kark ledwie o kilka centymetrów. Wampir dostrzegł lukę i szybko ciał ostrzem w nogę orka. Miecz bez trudu przeciął jego łydkę. I to chyba naprawdę wkurzyło orka, gdyż ryknął i zaczął działać szybciej. Widocznie zaczynał wpadać w słynną orczą żądzę krwi. Mogłoby być to zgubne dla przeciwnika wolniejszego niż Drago. Wampir po raz kolejny uniknął ciosu toporem i uderzył mieczem. Tym razem ostrze trafiło w bok orka, zadając dość głęboką ranę. Wampir jednak na tym nie poprzestał. Szybko wywinął mieczem i ciał ponownie. Klinga trafiła w szyję zielonego, co w zasadzie już przesądziło o wyniku walki. Ork coś tam charknął, zaś Drago znalazł się za nim i silny pchnięciem wbił mu miecz między łopatki. Ostrze wyszło z piersi orka, zbrukane jego krwią. Wampir uwolnił je, a ciało jego przeciwnika osunęło się na ziemię.
- Nie jestem "morra" - warknął do zwłok.
3/6
Mohamed Khaled:
[...]wydał kontratak...
I to zrobił. Gdy udało mu się zablokować cios orka, odskoczył na bok i zaciachnął się na orka. Ni to uderzenie, ni to nic. To było gówno po prostu. Miecz nic nie zrobił orkowi, bo cóż miał zrobić?
Ten znów zaatakował. Tym razem mag odskoczył na bok, jednym mieczem zaatakował przodu, drugim z góry. Zaskoczenie nie udało się. Ork to zablokował... Jednego się jednak nie spodziewał. Tego, iż mag puści miecze, i użyje magii. To właśnie zrobił. Heshar! - wystawił ręce ku orkowi, i już po chwili ów ork czeznął w piekielnych mocach ognia... Podmuch ów, trafił w niechronione skrawki, poparzył je - co skutkowało bólem...
Dla uliotowania mag chwycił miecz, i wbił go. W ten oto sposób padł czwarty już ork.
2/6
Nikolaj:
Nikolaj najzwyczajniej w świecie, w przykucniętej pozie, czekał z naciągniętym łukiem. Gdy dojrzał bezbłędny cel wypuścił szyp, który z cichym szelestem trafił jednego z ostatnich oków w krtań. Olbrzym zacharczał, złapał się za ranę i upadł na kamienną posadzkę wykrwawiając się.
1/6
Mogul:
Mogul nie wyciągnął nawet swojej broni. Mimo, że nie ze wszystkimi podróżował to poznał już zasady działań takiego towarzystwa. Najczęściej wszyscy rzucali sie z okrzykiem na wrogów. Gdy ostatni z przeciwników się zbliżał ten spokojnie zamknął oczy i wystawił swoją demoniczną rękę. Ta została okryta po chwili wielką ilością piorunów. Złożył ją pięść i błyskawicznym ciosem uderzył wroga w jego klatkę piersiową dosłownie niszcząc ją i odrzucając truchło martwego orka w głąb tunelu. Jak gdyby nic rzekł do towarzyszy:
- To co, lecimy dalej?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej