Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ave ja! Ave wy!
Mohamed Khaled:
Dojechaliście na miejsce, i ujrzeliście czyny swe. Kilkunastu niedobitków latało z wodą próbując gasić ogień...
Fakiron:
Tak to się robi - rzekł Fakiron śmiejąc się.Widząc swoją bandę dobijającą ich,przeszukał jeszcze na szybko cały obóz,czy aby na pewno nic tam nie ma.Każda grzywna się dla niego liczyła ponieważ nie miał za dużo w obecnym czasie.
Nawaar:
Kharim spojrzał z wyrzutem sumienia na pozostałych i pomyślał. Zginęło, tyle osób a kazałem mu czekać. I lata teraz jak hiena, po obozowisku. Krasnolud zaczął się modlić, za duszę poległych i swoją, by wybaczono że nie mógł dopilnować adepta przed zrobieniem takiej szkody. Kharim zasmucił się.
Mohamed Khaled:
//Raz... Nikt nie napisał że banda ich dobija.
//Dwa... Wyście mieli zrobić handel z tą grupą, a ją rozpieźdźiliście, się nawet nie przyznaliście..
/Trzy... Właśnie to zrobiliście xD Fakirion was wkopał...
CO KURWA?! krzyknął bandyta koło Fakiriona, który szykował się na atak... TY TO ZROBIÂŁEÂŚ?! SZEFIE! TO JEDEN Z TYCH NOWYCH PODPALIÂŁ OBĂZ NASZEGO HANDLARZA...
CO KURWA?!
Nawaar:
// Przez niego quest poszedł się walić a liczyłem na talenty :(
- Ja kazałem mu cierpliwie czekać. Gdy przeszukiwałem namioty to ten głąb wysadził ich wszystkich. Nic nie mogłem na to poradzić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej