-Dobrześ, żeś chociaż ty mje sie ostał..- powiedział krasnolud do Szarleja, który wyskoczył tuż za nim. -Jeruny, kaj oni polyź mogli.. - począł się zastanawiać, gładził przy tym brodę w tak wymowny sposób, że jeśli byłby to konkurs: rozpoznaj zamyślonego krasnoluda to zgadłbyś pewnikiem. -Nic to, łapaj się za konia, jedziem przed miasto. Jak gdzieś ruszyli to ich obaczym, jak nie to.. to ich jakoś znajdziem.