Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ruiny Gildii
Hagmar:
- Masz rację, ludność truje się przed atakiem. Ja mogę. Zabiore wodę i próbki krwi.
Elrond Ñoldor:
- Bez skrzydła i znając tylko pierwszy stopień teleportacji? Lepiej tu zostań. Przyda się tutaj twoja twarda ręka. Do zobaczenia - powiedział i zniknął w białawej mgiełce. Teleportował się najdalej jak potrafił w kierunku stolicy.
Oczywiście zabrał odkrojony kawał tkanki, która umieścił w innej fiolce. Miał nadzieję, że to wystarczy. Całego ciała ze sobą nie mógł zabrać, ze względu na wiele powodów.
Fakiron:
- Więc co teraz Nocturnusie? Szukamy Lithana?
Devristus Morii:
Elfka spojrzała z miną pt. are you fucking kidding me?. Westchnęła. Przeniosła wzrok na Nocturna.
Ja tu już resztę załatwię. Powiedz Devristusowi, że żółtego zabrali. Będzie wiedział o co chodzi. Przekaż Aragornowi, zeby przekazał krew również hrabii. Również wybij im z głowy zabieranie ciał po za obręb miasteczka. Nie wiemy jak roznosi się krew, a ciała po jakimś czasie przekształcają się w proszek, który rozwiewa się na wietrze. Niedługo przyślemy Was również i ten proszek do analiz.
Nocturn:
- W porządku, zatem będziemy się spieszyć. Nie wiemy zbyt wiele o tej chorobie, jednak bez wątpienia uda nam się coś wskórać. Zatem pozostań tu i doprowadź to miasteczko do porządku. Jeszcze się spotkamy, bez wątpienia. Bywaj czarodziejko, powodzenia. - odszedł, po czym kierując się ku pozostałym kompanom, zwrócił się do Fakirona.
- Nie Fakironie, to byłaby zbyt długa i próżna wyprawa. Lithan może ukrywać się praktycznie wszędzie.
Po chwili znalazł się obok Aragorna i Elronda, którzy badali zwłoki jednego z mieszkańców miasteczka.
- Panowie, czas się zbierać. Zrobiliśmy już raczej wszystko, co w naszej mocy. Weźcie próbkę krwi również dla Devristusa, a te truchła zostawcie tutaj. Trzeba to spalić, zanim zaraza rozniesie się na większą skalę. - rzekł, po czym wsiadł na grzbiet wierzchowca.
- Jest jeszcze jedna rzecz... W okolicznych karczmach trzeba rozpowiedzieć, że Devristus poszukuje Lithana, ale tym zajmiemy się w drodze powrotnej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej