Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ruiny Gildii
Nocturn:
Mag ostrożnie zbliżył się do zwłok szlachcica, po czym dokładnie przyjrzał się im. - Można powiedzieć, że mamy jeden problem z głowy. Na początku sądziłem, że panująca tutaj sytuacja spowodowana jest tylko i wyłącznie nieudolnymi i tyrańskimi rządami, jednak myliłem się... Geroth dopadła zaraza, a tutejsi mieszkańcy nie potrafili z nią walczyć. Nie wykluczone, że ma to jakiś związek z maginami, którzy osiedlili się w ruinach Gildii Magów.
Fakiron:
- O matko... - powiedział Fakiron prawie wymiotując
- Wszystko gnije i się rozpada.To się nie mogło samo rozwinąć.Nie ma szans.
Elrond Ñoldor:
Tymczasem Elrond znalazł jakąś wiejską studnię. Była ładna. Kamienny murek szeroki na stopę wytaczał idealne koło. Sięgał magowi do pępka. Na przeciwległych krańcach były wbite dwa drewniane pale, a do nich, dzieląc studnię na pół, była przymocowana równa belka. Była owinięta łańcuchem, którego jeden koniec przybity był do owej belki, a drugi koniec przyczepiony był do metalowego wiadra, stojącego na murku. Belka i pale były ze sobą tak połączone, że umożliwiały swobodny obrót wokół własnej osi belki, dzięki przymocowanemu do niej 'kręciołka'.
Elrond zajrzał do wiadra. Było puste. Kosturem wepchał je do środka. Belka z kręciołkiem zaczęły się szybko obracać zrzucając łańcuch i po chwili były arcymag usłyszał plusk.
Koniec końców doszedł do wniosku, że lepiej tu nic nie dotykać gołymi rękoma, więc całą operację wciągnięcia pełnego wiadra wody, wykonał używając mortokinezy. Tak samo było w przypadku dostarczenia wody do buteleczki. Na koniec ją zakorkował i wrzucił do torby.
- Wodę mam. Jak weźmiemy ciało? - zapytał podchodząc z powrotem do Aragorna.
Hagmar:
- Na wóz, kazałem już załadować dwa ciała. To JEGO sprawka, jestem tego pewny na 100%. Albo Lithana.
Elrond Ñoldor:
- Meaneba? Według mnie to czysta głupota tak się pokazywać. Zamiast przeprowadzić testy na kontynencie, zaraził wioskę, gdzie teraz możemy sobie bez problemu wejść, pobrać próbki i stworzyć obronę. Albo wydaje mu się, że jest tak potężny a my tacy słabi, że nie damy sobie radę albo stwierdził, że... - zamarł w pół słowie, gdy to do niego dotarło. - Albo chce zaatakować od razu. Teraz. Gdy my jeszcze nic nie ustaliliśmy, gdy tak sobie stoimy pośród zwłok. Ktoś powinien jak najprędzej dostać się do króla.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej