Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ruiny Gildii
Devristus Morii:
Nocturn, Fakirion:
Wyruszyliście do domu zarządcy, pana Geroth. Widoki nie były miłe, a wręcz wywoływały wymioty. Rozszarpane, rozkładające się ciała. Chorzy ludzie upadający co chwilę. Po krótkiej podroży stanęliście przed celem - budynkiem. Jednakże czekałą na Was niespodzianka. Tuż przed Wami spadło ciało - ciało szlachcica.
Aragorn
Straż wykonywała polecenie Czarnego Dracona. Kiedy przyglądałeś się ciału zobaczyłeś bardzo czarne grube żyły oraz rozkładające się od środka ciało. Nie wiedziałeś czy to wina czarnych żył czy rozpoczął się proces gnilny. Spojrzałeś na twarze i uniosłeś powieki. Czarne białka oczu, białe źrenice i czerwono-czarna ropa wokół nich aż spowodowały u Ciebie wymioty. Po otarciu wymiocin przyjrzałeś się kościom. Przy dotknięciu kości pękały lub przekształcały się w mączkę kostną.
Hagmar:
Dracon spojrzał na swoje ramie, też miał czarne widoczne żyły, pytanie tylko czy to z powodu czarnej rudy w jego krwi czy też dlatego że sma był czarny. Aragorn wyciągnął jakieś szmaciane rękawiczki pobrał krew od ofiary. - Potrzebuje jakiegoś pomieszczenia gdzie mógłbym się rozstawić i zbadać dokładnie to coś.
Elrond Ñoldor:
- To nie jest normalna choroba. Nie istnieją normalnie wyewoluowane bakterie czy wirusy, które były w stanie coś takiego zrobić. Zbyt dużo uszkodzeń. Organizm jest cały tym przesiąknięty. To oczywiste, że ktoś, jakiś mag najzwyczajniej stworzył te paskudztwo, a teraz sprawdził czy działa na tej wiosce. Widzę tylko te rozwiązanie - mówił grzebiąc sztyletem w ciele robiąc wstępną autopsję. Wprawdzie nie zwymiotował jak Aragorn, ale do ust i nosa przyłożył kawałek lnianej szmatki nasączonej ziołami, by chociaż w jakimś stopniu zmniejszyć odór.
- I wolałbym tego nie ściągać na siebie. Nie jestem pewny czy moja magia mogła by to wyleczyć. Będę musiał poradzić się Mistrza. Zabieramy jedno ciało do Paktu.
Hagmar:
- Też tak myślę, to ma jakiś związek z czarną rudą. Patrz. W tej fiolce masz krew zarażonego. A to moja. Obie są czarne niemal. To jakiegoś rodzaju trucizna na bazie czarnej rudy... prawdopodobnie dolano tego to tutejszych studni.
Elrond Ñoldor:
- Yhym... Najszybszy i najlepszy sposób zakażenia. Wszyscy piją. Trzeba będzie pobrać próbkę ze studni, może któremuś z alchemików uda się wyciągnąć truciznę i dowiedzieć się z czego dokładniej, oprócz czarnej rudy, użyto. I powinien znaleźć się ktoś, kto wyczytałby z tego magię - pogrzebał w torbie, znalazł szklanką fiolkę. Każdy szanujący się czarodziej powinien taką posiadać.
Oddalił się by poszukać studni.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej