Tereny Valfden > Dział Wypraw
Upiór zza bariery
Aurius:
-Własnym oczom nie wierzę... - skomentował paladyn. -Sądziłem, że takie istoty to tylko bajania i legendy. A czy ty królu widziałeś kiedyś coś podobnego?
Isentor:
- Jestem w takim samym szoku jak i wy.
Tuż przed uczestnikami wyprawy objawił się jeden z aniołów. Była to kobieta, w pełnej płytowej zbroi z długim mieczem w dłoni. Miała białe włosy i oczy, zupełnie pozbawione tęczówek, majestatu dodawały jej śnieżne, pozłacane skrzydła wyrastające z pleców. Jej blask oślepiał Isentora na tyle, że nie mógł patrzeć w jej kierunku. W przeciwieństwie do Kharima i Auriusa, których hipnotyzował ciepły blask bijący od postaci.
Postać odezwała się dźwięcznym, aczkolwiek kojącym zmysły głosem.
- Nazywam się Zariel. Obserwowałam was. Nie wszyscy zasługujecie na łaskę, nie wszyscy macie dobroć w sercu ale jesteście tutaj co do jednego i walczycie z tymi samymi istotami co my. Wróg naszego wroga, jest naszym przyjacielem.
Nawaar:
Kharim nie zamykał oczu patrząc w majestat Anioła, ukląkł i wypowiedział tylko trzy słowa. -Kharim do usług. Więcej przez gardło mu nie przeszło.
Aurius:
-Witaj Zariel. Jestem Aurius, pokorny sługa Zartata na tej wyspie. Masz zapewne racje co do godności dostąpienia łaski. Jednak jak wspomniałaś wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem. Mogę więc stanąć ramię w ramię z waszymi wojownikami i przepędzić demony o ile tylko uznasz, że moja obecność nie będzie godzić w wasz majestat. Paladyn wypowiadał te słowa z pełnym szacunkiem i przekonaniem. Pomimo oniemienia z powodu całego blasku i niesamowitości przedstawienia był dumny, że w miarę udało mu się ubrać te odczucia w jakieś słowa.
Isentor:
- Witajcie słudzy Zartata. Po wiekach snu zostaliśmy zbudzeni i zesłani na ten świat w celu walki z demonami. Zastaliśmy świat pogrążony w wojnie, przepełniony wyrwami do otchłani i zalany armią demonów - naszych odwiecznych wrogów.
Anioły niemal wyrżnęły zastępy demonów, które wyszły z jaskini, pozostały już tylko niedobitki. Isentor milczał, dobrze wiedział, że istota światłości miała na myśli jego, kiedy wspominała o niegodnych łaski Zartata. Król będący liszem, wykorzystujący moc Rashera w mrocznych rytuałach, zbrukany i przeklęty przez magie krwi. Patrzenia na niego przyprawiało Zariel o mdłości. Starała się to ukryć na tyle, na ile mogła, bowiem w obliczu zagłady, wróg mojego wroga, jest moim przyjacielem.
- Nie mogłam stać bezczynnie i patrzeć jak kolejny raz słudzy Zartata padają trupem z ręki demonów. Musimy połączyć siły w walce z tymi przeklętymi istotami. Dlatego postanowiłam przyłączyć się do was i dzielić łaską Zartata czyniąc was silniejszymi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej