Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bo wyrzucenie z siodła boli [polowanie Gordiana, Melkiora i Arcusa]

<< < (8/9) > >>

Gordian Morii:
Strzała Arcusa uderzyła w ramię kłusownika zwalając go na ziemię. Nie był to bynajmniej strzał śmiertelny, ale bandyta tarzał się po ziemi, próbując opanować narastający ból. Oczywiście był już całkowicie niezdolny do walki, a dodatkowo po chwili nie wytrzymał i stracił przytomność.
Pozostało jeszcze trzech bandytów. Nim ten, który oprawiał nogę sarny zdołał dobiec do mnie ja miałem już przygotowaną strzałę, naciągnąłem łuk i strzeliłem prawie bez przygotowania. Uderzenie z takiego bliska w korpus odepchnęło kłusownika do tyłu przyczyniając się do zachwiania i upadku. Odrzuciłem łuk i chwytając za miecz dobiłem przeciwnika nim ten zdołał się podnieść.
teraz byliśmy w przewadze.
Pozostało dwóch jeden biegł już w moją stronę, a drugi zaszarżował z prawej na wampira.

4/6 - w tym jeden nieprzytomny.

Arcus:
Arcus z zadowoleniem patrzył na stopniowo zmniejszającą się liczbę przeciwników, jednak pozostali kłusownicy nie próżnowali i pędzili w szale na myśliwych. Po chwili spostrzegł bandytę biegnącego w jego kierunku, oddalonego o zaledwie kilka metrów. Wampir błyskawicznie chwycił łuk i sięgnął do kołczanu, by wziąć z niego strzałę. Nałożył ją na cięciwę i energicznym ruchem napiął łuk, po czym strzelił w kierunku kłusownika. Szybki odruch spowodował, że strzał nie był zbyt precyzyjny, ale mała odległość znacznie zwiększała szansę trafienia.

Gordian Morii:
Strzał rzeczywiście nie był zbyt precyzyjny, ale mimo wszystko wampirza siła połączona z można powiedzieć lekkim stresem wystarczyły aby przebić się przez pancerz kłusownika.
-Ty sukinsynie! Zabiję Cię. - zawył wściekle bandzior zwalając się na kolana. Próbował podnieść się z nich podpierając się mieczem, ale niewiele z tego wynikało.
Nie było jednak czasu na przyglądanie się scenie. Pędzący na mnie bandyta był już całkiem blisko. Uderzając z góry próbował rozwalić mi głowę, ale niestety dla niego byłem trochę szybszy i sparowałem ten cios klingą swojego miecza.
Napierając na broń odrzuciłem atakujące ramię i sam szybko skontrowałem płaskim cięciem, które przecięło tylko powietrze. Wymiana ciosów trwała krótką chwilę, a każdy z nas czekał na błąd przeciwnika.
- Arcus strzelaj! - krzyknąłem w pewnym momencie, czym zaskoczyłem bandytę, który w tym samym momencie odskoczył od tej wyimaginowanej strzały, która miała przeszyć jego bok.
I to właśnie był ten błąd. Mokra ziemia i wszędobylskie liście pozostałe jeszcze po ostatniej Astas sprawiły, że grunt nie był zbyt stabilny. Kłusownik poślizgnął się i zachwiał, a ja posłałem w jego brzuch pchnięcie, które przeszyło pancerz i zanurzyło miecz w trzewiach ofiary. Padając próbował jeszcze raz uderzyć, pociągnąć do grobu i mnie, ale jednak nic z tego nie wyszło...
-Arcus dobij tych dwóch a ja przeszukam obóz - poleciłem kompanowi i sam chwytając za łuk ruszyłem w kierunku namiotu

6/6 - wyeliminowanych

Arcus:
Wampir bez najmniejszego wahania dobił dwóch kłusowników, jak wskazał mu kompan. Po kilku minutach zaczął przeszukiwać obozowisko, które było równie paskudne, cuchnące, wypełnione szczątkami zwierząt i krwią, jak każde inne obozowisko myśliwych, z tą różnicą, że ludzie przebywający tutaj nie byli myśliwymi, a kłusownikami.

Gordian Morii:
Obozowisko nie było zbyt duże dlatego jego przeszukiwanie nie było zbytnio męczące ani wymagające. Okazało się natomiast że tylko 5 z 6 martwych bandytów była kłusownikami, jeden ubrany był całkowicie inaczej, jak taki standardowy rabuś, przy którym znalazłem sakiewkę z kilkoma srebrnymi pierścieniami.
Musiał ukrywać się tu w lesie, przed kimś kto go szukał, albo jeden z kłusowników był jego znajomym, który przygarnął go do grupy.
Oprócz tego w obozie znaleźliśmy 3 jelenie skóry i 5 skór wilka. Trochę mięsa, pazurów i 8 kłów. Dwa poroża zostały wyjęte tak nieudolnie, że nie opłacało się ich zabierać ze sobą więc po prostu je porzuciliśmy, za to największą perełką była mapa rysowana na kawałku wygarbowanej skóry, na której to oznaczono jeszcze jedno obozowisko, ulokowane w okolicach jakiegoś wodospadu.
-No proszę, czyżby kolejni? Sprawdzimy to później. Pakować wszystko i wracamy. Chociaż najpierw zakopmy tych tutaj. Kim nie byli, to nie ważne, ale nie zostawimy ich tu na pastwę wilków. Tam kawałek dalej była jakaś stara nora. Wrzućmy ich do środka i przysypmy to ziemią. - rzekł po czym każdemu z kłusowników zabrał przepaski, które nosili na ramionach, jako dowód dla Bospera, że ta grupa rzeczywiście gryzie już piach.

Znaleźliśmy:
3x skóra jelenia (2,5m2)
5x skóra wilka (2m2)
14x pazur wilka
8x kieł wilka
1x mapa
3x srebrny pierścień

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej