Mężczyzna dalej podążał za Devristusem, gdy dołączył do nich drugi elf. Jiros starał się zachować ciszę, powstrzymał się między innymi od rytmicznego stukania kosturem o podłogę. Podobnie wstrzymał się z tym w tunelu, którym szli niedawno. Wywoływało to takie nieprzyjemne w tym miejscu echo. Właśnie w tej chwili zdał sobie sprawę, że bierze udział w iście historycznym wydarzaniu. Przecież jeśli ich misja się powiedzie, może uda się wreszcie rozwiać zalegającą wokół wyspy mgłę. Nawet Jiroslav, który żył na Valfden stosunkowo niedługo, wiedział jak ich wyspa jest przez nią głucha na resztę świata.