Autor Wątek: Ostatni Bastion  (Przeczytany 637 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Mohamed KhaledAutor wtku

  • Weteran
  • ***
  • Wiadomości: 4058
  • Reputation Power: 72
  • Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.

  • Age: 20
    • Karta postaci

  • Nagrody:
    Szlachcic Leamis i VodaeminTarcza lojalnosci - za 2 lata na forum.Amulet oświecenia - za napisanie 2000 postów.Lubię Tawernę Gothic na Facebooku!...
    • Zobacz profil
Ostatni Bastion
« dnia: 12 Wrzesień 2013, 19:28:43 »
Prolog
Akcja dzieje się 20 lat po "Honorze Paladynów" Syn jednego z szlachciców poległych wówczas w bitwie o zamek teraz pracuje w karczmie "Pod kozim ogonem" Zbliża się świt, gdy Connor przychodzi by posprzątać po wczorajszej zabawie - było wesele. Syn Garonda - sławetnego obrońcy zamku w górniczej dolinie, który poległ wraz z swoją żoną 2 lata po urodzeniu się syna w bitwie ostatecznej. Chociaż zamek upadł, a miasto jest oblężane, wszyscy żyją jak gdyby nic. Dzięki drodze morskiej mają dużo żywności. No ale wróćmy do głównego bohatera! Connor kończył właśnie sprzątanie gdy wszedł Horlok (syn Garonda).
Ej ty! Widziałem cię wczoraj jak gapiłeś się na moją żonę!
Co? Ja nic nie zrobiłem! tłumaczył się nasz bohater.
Jednak to nie działało. Horlok był chorobliwie zazdrosny, więc chwycił najbliższą butelkę i zaatakował Connora. Zdzielił go po głowie, i gdy ten upadł zaczął się śmiać.
Jeszcze raz coś takiego zrobisz, to cię zabije skurwielu! groził mu.
Al... nie dokończył. Dostał z buta w twarz, i zemdlał.
Po kilku godzinach zaczęli się schodzić ludzie. Jako pierwszy do karczmy wszedł pewien staruszek. Na imię miał Skip, i służył kiedyś Gregowi - wujowi Connora, i jednocześnie piratowi. Jednak na swój stary wiek odszedł od załogi i zamieszkał w mieście. Podszedł do chłopca, i starał się go obudzić. Ocknął go, lecz Kenwey nie chciał powiedzieć co mu się stało. Zakrył twarz i wrócił biegiem do domu. Tam położył się i leżał... Nie wychodził na zewnątrz przez ponad tydzień, gdy wreszcie zapukał do niego dowódca straży. Tej osoby Kenway się nie spodziewał. Zaprosił dowódce do środka i tam się dopiero wszystkiego dowiedział...
Zbieramy się na wojnę chłopaczku! Chcemy cię w swoich szeregach...
Ale ja nie umiem walczyć!
Wiemy, że nie. Podszkolimy cię, a ty razem z niewielkim oddziałem udasz się do górniczej doliny.
Zaniemówił. Nie spodziewał się tego co miał usłyszeć dalej..
Macie go odbić, teraz tam mało orków stacionuje. Nie bój się! Twoja rodzina została powiadomiona...
K..Kiedy ruszamy? zapytał zdenerwowany...
Za 2 dni. W tym czasie cię nauczymy walczyć! A i tu jest twoja zbroja zawołał strażników. Ci wnieśli skrzynię z zbroją strażnika. Bądź w koszarach jutro rano...

//Witam. Chciałbym wam przedstawić moje opowiadanie z gothica z elementami Assassin's Creed. Akcja dzieje się 20 lat po "Honorze Paladynów" Który jest od nowa pisany. Poprzedni został skasowany :D

Offline Mohamed KhaledAutor wtku

  • Weteran
  • ***
  • Wiadomości: 4058
  • Reputation Power: 72
  • Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.

  • Age: 20
    • Karta postaci

  • Nagrody:
    Szlachcic Leamis i VodaeminTarcza lojalnosci - za 2 lata na forum.Amulet oświecenia - za napisanie 2000 postów.Lubię Tawernę Gothic na Facebooku!...
    • Zobacz profil
Odp: Ostatni Bastion
« Odpowiedź #1 dnia: 12 Wrzesień 2013, 20:04:22 »
Rozdział I - Wymarsz
A więc ruszyli. Connor po dwóch dniach morderczego treningu, już jako tako machał mieczem. To właśnie dzisiaj armia wyruszyła poza miasto.
Już w pierwszych dziesięciu minutach wszystko się spierdoliło. Orkowie wiedzieli że wojsko ruszyło więc obmyśleli plan. Zasadzili się po między nimi w drzewach, i gdy ci ruszyli - skoczyli na nich z góry masakrując cały tylni szereg. Wszyscy jak jeden mąż odwrócili się do nich i zaczęli walczyć, by uratować garstkę tamtych. Walka trwała kilka godzin, a od miasta dzieliło ich 2 godziny drogi. Nie mieli szans. Podczas starcia jeden z orków zaatakował Kenweya, powalił go i chciał go dobić...
Więc tu skończę swój żywot. Nigdy więcej nie zobaczę Kasandry? Kasandra była to dziewczyna która podobała się Connorowi. A i jej się on podobał. Wiedział o tym bo było kilka takich sytuacji.. Już miał zginąć, gdy nagle ork nad nim dostał z kuszy. Był to jego przyjaciel, który go uratował. Bohater szybko wstał, i zaczął uciekać w stronę przełęczy do górniczej doliny. To była ostatnia szansa. Wszyscy żywi uciekali w tym samym kierunku - do przełęczy. Po kilkunastu minutach udało im się dotrzeć do doliny, gdzie się okazało że nie ma ani jednego orka. Do czasu. Włochaci ich ścigali, więc drużyna która została z 2 tyś. armii, a obecnie licząca 25 ludzi uciekła do zamku. Tam zabarykadowali się, i zaczęli przeczekiwać.
Minęło kilka dni od ucieczki. Ludzie zaczęli szaleć... Nie wiem jak długo zdołam się tu utrzymać. Mam koszmary. W nocy widziałem 2 ludzi.... zabójców. Mieli kaptury i jakieś dziwne ostrza na nadgarstku. Kogoś tu szukają?! Nie wiem, i nie chce wiedzieć. i tak dręczyły go koszmary, aż pewnego poranka znalazł na stoliku kartkę do niego.
"Przyjdź w nocy do kaplicy, a dowiesz się co cię czeka w przyszłości" I tak Kenway udał się do kaplicy. Nikogo tam nie zastał.. Do czasu. W pewnym momencie z ciemności wyszedł pewien zakapturzony człowiek. Był to jego przyjaciel - Wiroldan.
Wiroldan! Ty żyjesz! Jak się cieszę! Jak ci się udało? I co to za szaty?
Uspokój się uśmiechnął się. Jestem tu od dawna, obserwuje cię. A te szaty należą do zakonu Asasynów - elitarnej grupy zabójców pracujących dla Króla. Jestem tu, bo chce byś do nas dołączył. W tych czasach nikt o nas prócz dowódców i króla nie wie. Jest nas coraz mniej, a twa determinacja przeżycia zadziwia mnie. To jak?
Jeśli dzięki temu zobaczę Kasandrę.. Zgadzam się!

A więc dobrze. Od dnia dzisiejszego, za dnia szkolić się będziesz szermierki jako strażnik, a w nocy gdy założysz szatę... będziesz uczył się zabijać... A teraz idź. Wyposażenie masz w pokoju..
I tak mijały tygodnie, spędzone na treningu strażnika-zabójcy. W tym czasie Connor zapuścił brodę, tak by nikt go nie rozpoznał...A w zamku zostało już tylko 15 ludzi. Nie wliczając w to zabójców...

Offline Mohamed KhaledAutor wtku

  • Weteran
  • ***
  • Wiadomości: 4058
  • Reputation Power: 72
  • Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.

  • Age: 20
    • Karta postaci

  • Nagrody:
    Szlachcic Leamis i VodaeminTarcza lojalnosci - za 2 lata na forum.Amulet oświecenia - za napisanie 2000 postów.Lubię Tawernę Gothic na Facebooku!...
    • Zobacz profil
Odp: Ostatni Bastion
« Odpowiedź #2 dnia: 13 Wrzesień 2013, 13:57:11 »
Rozdział II - Powrót w rodzinne strony.
Minęło kilka miesięcy od czasu gdy wojsko ruszyło odbić dolinę. Wszyscy w dolinie słyszeli, co stało się po wymarszu. Jednak nikt nie wiedział, że niedobitki są w dolinie. Tego dnia, gdy minęło 4 miesiące od bitwy, Kasandra razem z innymi dziewczętami ruszyła w stronę pola walki. Tam gdzie kiedyś była bitwa, teraz stoi wielki krzyż na cześć poległych tam. Dziewczyna modląc się do bogów myślała tylko o jednym - o Connorze którego pokochała w tamtych czasach. Jednak na fakt, że on zginął - wyszła za mąż za jego przyjaciela Groma.
Grom był zastępcą kapitana straży, i wielkim przyjacielem bohatera opowieści. Gdy dziewczyny skończyły modlitwy, i rozeszły się tylko Kasandra została.
Oh Connor. Czemu się zgodziłeś na wojsko?! Może teraz był byś moim mężem, i byłabym szczęśliwsza. Tęsknie za tobą, ale mam nadzieje że spoczywasz w pokoju.
W tym czasie na zamku w dolinie.
Connor! odezwał się mistrz. Dzisiaj razem z resztką ocalałych ruszasz do miasta. Ufam że dzięki umiejętnościom nabytym w czasie tych czterech miesięcy nie zginiesz na polu...
Tak jest, mistrzu! W ciągu czterech miesięcy prawie nie rozstawał się z mieczem, ostrzem do rzucania w rękawku i szatą. Teraz, kiedy był pełno prawnym członkiem miał pierwsze ważne zadanie. Przez te miesiące zapuścił stylową brodę, a włosy związał w kucyk. Dzisiaj był wyjątkowy dzień. Kenwey poszedł do swego pokoju i zamknął się. Ubrał szatę, przyszykował miecz i ostrze i wyszedł. Ekspedycja była już gotowa.
Wszyscy ruszyli. Słońce dopiero teraz zaczęło doskwierać, a marsz trwał. Niecałe dziesięć minut przed przełęczą drużyna usłyszała wrzaski. Była to młoda, piękna i pół naga kobieta. Uciekała przed orkami.
Przygotować się! Orkowie nadchodzą! wydał rozkaz, Wyciągnął swój miecz, i razem z tym małym oddziałem z 10 osób ruszył do walki. Myślał że goni ją stado orków, a okazało się że tylko 2 myśliwych. Szybko się z nim rozprawił. Jednemu ściął łeb, a drugiemu przebił szyje. Gdy obaj padli, podszedł do leżącej kobiety. Nałożył na nią koc, i odprowadził do ludzi. Marsz został wznowiony.
PO KILKU GODZINACH.
Drużyna dotarła pod bramy miast bez większych problemów. Straż oniemiała z zdziwienia, gdy na zbrojach ocalałych widniał królewski znak straży. Kapitan straży kazał od razu wpuszczać ich do miasta. Tam, gdy wjechali jeźdźcy, nie zabrakło tłumów ludzi. Wszyscy byli zszokowani, tym że jednak masakrę ktoś przeżył. W tłumie nie zabrakło także Kasandry którą zainteresował jedynie mężczyzna w kapturze - Connor. Nie dała rady go rozpoznać, bo miał brodę i kaptur. Przed ludzi wyszedł kapitan.
Kto wami rządzi? zapytał.
Ja. Odezwał się Zabójca. Zszedł z konia i podszedł do człowieka. Porozmawiajmy na osobności, za dużo tu osób. Wtedy popatrzył się na Kasandrę. Rozpoznał ją od razu, jak i rozpoznał jej męża - Groma. Wiedział że jest z nim w związku, bo widział jak ją tuli. Nie przypatrzył się długo, bo kapitan straży zabrał go do koszar. Tam zaczęli konwersacje.
Więc... Jak się zwiesz? Skąd znasz ten oddział? Gdzie byliście całe 4 miesiące? Wiecie, że wszyscy myślą że nie żyjecie? pytań nie było końca.
Wiem że tak myślą, znam tych ludzi bo walczyłem razem z nimi niedaleko stąd cztery miesiące temu. Ukrywaliśmy się w Górniczej dolinie, a zwę się Connor Kenwey.
Znieruchomiał. Młokos którego wcielił do armii wtedy, był teraz wyszkolonym zabójcą.
Jj.. Jak to C... Connor? On nie żyje! krzyczał kapitan.
Asasyn zdjął kaptur. Od razu dowódca go poznał. To ty! Naprawdę! Jak się ciesze! Muszę powiedzieć Kasandrze! Ucieszy się! Wypytywała o ciebie każdego dnia! Czy znaleźliśmy cię, czy żyjesz!
Nie... Nie mów jej. Przynajmniej na razie. Niech myśli że nie żyje. Ma teraz męża, i niech tak zostanie...
Stanie się według twej woli odrzekł
dumnie kapitan.
Jedyne o co cię proszę, to to żebyś urządził imprezę w karczmie na cześć przybycia ocalałych, i o to byś powiadomił mą rodzinę o tym że żyje. Mam nadzieje że mnie nie zdradzą przed Kasandrą.. I tak się stało, rodzina została poinformowana, a na wieczór została wydana uczta na całe miasto.

Offline Mohamed KhaledAutor wtku

  • Weteran
  • ***
  • Wiadomości: 4058
  • Reputation Power: 72
  • Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.Mohamed Khaled ma wielki potencjał.

  • Age: 20
    • Karta postaci

  • Nagrody:
    Szlachcic Leamis i VodaeminTarcza lojalnosci - za 2 lata na forum.Amulet oświecenia - za napisanie 2000 postów.Lubię Tawernę Gothic na Facebooku!...
    • Zobacz profil
Odp: Ostatni Bastion
« Odpowiedź #3 dnia: 14 Wrzesień 2013, 13:26:30 »
Rozdział III - Prawda zawsze wyjdzie...
No kurwa! Czemu?! Myślał, gdy zasiadał na miejscu w sali. Trwała uczta, a on musiał siedzieć koło Lorda, i dowódcy. Nie chciał być obserwowany przez tłum. Wtedy do karczmy weszła rodzina Connora. Szybkim krokiem podeszli do syna. Przytulili się. Milczeli, by nie zakłócać szczęścia. Po kilku minutach odkleili się od siebie. Potem Kenwey zaprowadził ich do stolika. Tam opowiedział całą swoją historię. Wtedy też ujrzał, jak Kasandra zbliża się do ich stolika.
Przeprosił rodzinę, i odszedł od stolika. Siadł daleko od niej. Pech chciał że trafił na Groma
U Kasandry:
Witajcie! Widziałam jak rozmawialiście z tym podejrzanym mężczyzną. Kim on jest?
To ty nie wiesz?! To był nasz syn! Connor! On żyje!
Nie mogła uwierzyć. ÂŁzy napłynęły jej do oczu. Pobiegła szukać nieznajomego.
U Connora:
Witaj Gromie!
Czy my się znamy? zapytał.
To nieważne! Wiem że jesteś mężem Kasandry, i wiedz że obserwuje cię. Jeśli nie będzie z tobą szczęśliwa, to wtedy pojawię się.
Wtedy do stolika dobiegła Kasandra.
Grom! ÂŁap go! To Connor! Jego rodzice mi to powiedzieli! Płakała.
Jej mąż popatrzył się na Kenweya.. Connor uśmiechnął się.
Opiekuj się nią - wtedy skoczył na stolik, chwycił się żyrandola, rozchuśtał się i skoczył do drzwi. Tam zrobił przewrót, i zaczął wspinać się na ścianę. Wszyscy którzy słyszeli to imię, a znali go wybiegli za nim. Jednak jego nie było. Kasandra zaczęła się rozglądać. Spojrzała na niebo, a tam na tle księżyca na dachu stał Connor. Bez kaptura.
Masz męża, więc zapomnij o mnie! krzyknął.
Kocham cię! Nie odchodź!
Wtedy wysunął jedno z swych ostrzy. Na prawym nadgarstku miał noże do rzucania w rękawicy, a na lewym miał strzałkę z hakiem. Strzelił nim w pobliski dom, i przehuśtał się tam. Kiedyś się spotkamy! Krzyknął. Znikł.

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 
SMF 2.0.15 | SMF © 2017, Simple Machines
Enotify by CreateAForum.com

DarkBreak by DzinerStudio
Copyright 2005-2014 Tawerna Gothic - Oficjalny Polski serwis o grach z serii Gothic. Wszelkie prawa zastrzezone.