Tereny Valfden > Dział Wypraw
Klątwy i uroki
Nikolaj:
- Słysze kogoś po lewej. Tam - wskazał palcem nikły ogień.
- Może podkradnę się na tyle blisko, by podsłuchać ich?
Melkior Tacticus:
- Spróbuj. Ja ledwo widzę. Powiedział i przykucnął przy jakimś krzaczku z przygotowanym łukiem.
Mohamed Khaled:
Nie patrz się tak na mnie! Zrobił dziecięcą minę. Nie jestem Malavonem, że rzucam deszczem ognia na lewo i prawo. Uśmiechnął się.
Po chwili:
Pomysł z obozem mu się podobał.
Dobra! To robimy! I pomógł w zakładaniu obozu. By tak nie robić przy ciszy, zagadał:
No to co robiłeś ostatnimi czasami? Poznałeś kogoś nowego? Czuć było że chciał się coś dowiedzieć.
//Nikusia to my chyba już nie mamy, skoro śpi jak suchar w domu :D
Nikolaj:
Nikolaj może nie znał się na skradaniu, ale nie musiał podchodzić pod samo ognisko. Miał doskonały słuch. Zbliżył się na tyle, by słyszeć każde słowo.
Jiroslav:
//Jiros, Kratos
-Ano, kilka osób się poznało.-Zaczął mówić. -Kalksztajn, poszedłbyś po drewno na ognisko?-Zapytał alchemika i zaczął sobie szykować miejsce do spania pod dębem. -Co? Drewno?-Zapytał wyrwany z zamyślenia człowiek. -A czy to ich nie zwabi? A, z resztą... Nie mam zamiaru tu siedzieć po ciemku.-
//Nikolaj, Melkior
-Mam dość. ÂŁazimy tak od wczoraj.
-Racja. Inni już pewnie dawno dali sobie spokój.
-A Luna?
-Ona? Jak dla mnie to może mi...
-Ciszej! Jeszcze kto usłyszy i zachce mu się donosić.
-Racja. E! Chłopy! Wracamy!
Gdzieś niedaleko wampira przemaszerowało kilku mężczyzn. Zmierzali w kierunku, w którym według Jirosa leżała wioska alchemika.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej