Tereny Valfden > Dział Wypraw
Rachunki płacić trzeba
Anette Du'Monteau:
Wkroczyłeś do środka. Wewnątrz czuć było aromat różnych ziół i prawdopodobnie też przypraw. Spostrzegłeś, że przy głównej ladzie nie ma właściciela. Zapewne był na tyłach dokąd prowadziły drzwi za ladą. Jedynie gdzieś w kącie zakładu spał na krześle ochroniarz. Nie wyglądał na muskularnego.
Akatosh:
- Witam. Jest szansa na rozmowę z właścicielem? Jest na zapleczu, prawda? - Ab zwrócił się do ochroniarza.
Anette Du'Monteau:
Ochroniarz nieco zbudzony popatrzył nieprzytomnie na przybyłego klienta.
-Ta, pewnie... - wydawało się, że już ma ponownie zasnąć. -Draf! Ktoś do ciebie. - wydarł się ochroniarz. Po chwili pojawił się mężczyzna w średnim wieku z kozią bródką i ciemnawymi włosami związanymi w koński ogon. Wytarł dłonie w swój fartuch, po czym spojrzał badawczo na ciebie.
-Czym mogę służyć? - zapytał.
Akatosh:
Coś co można nazwać uśmiechem przemknęło przez twarz Ablazira. Widocznie był zadowolony z zachowania ochroniarza. Ab odchrząknął i odpowiedział:
- Witam. Mam dla Ciebie dość ważną wiadomość. Kazano mi ja przekazać tylko i wyłącznie na osobności, więc proponuję przejść na zaplecze tego zacnego sklepu. Zgoda?
Anette Du'Monteau:
Właściciel uśmiechnął się mimowolnie.
-Skoro tak, zapraszam na chwilę. - powiedział zachęcając ręką.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej