Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kac Marant
Hagmar:
- Coś mi tu śmierdzi. I nie jest to futro Mogula. Ale... ponapierdalać sie z bandziorami zawsze można.
Adaś:
-Jak wy idziecie, to i ja idę. W końcu nie zostawię was samych..
Zeleris Flamel:
Gdy reszta zgłaszała swoją chęć do uczestniczenia w pokazie bezsensownej przemocy, Zeleris ruszył w stronę resztek karawany i ciał. Chciał się im przyjrzeć. Bynajmniej nie z perwersyjnej ciekawości i zaspokojenia chorych zboczeń (na to był zdecydowanie zbyt trzeźwy), lecz w celu spróbowania odgadnięcia jaka bronią mogą posługiwać się owi bandyci. Do tego, tak bardzo dyskretnie, przeszukał zwłoki, czy przypadkiem bandyci nie zapomnieli zwędzić im sakiewek. Sprawdził także sam wóz, w celu... no właściwie z ciekawości. Z miną znawcy badał dostępne poszlaki.
Elrond Ñoldor:
- Pytanie. Jeśli można komuś spuścić porządny wpierdol, zgodnie z prawem i jeszcze na tym zarobić to jestem pierwszy do tej roboty. Ponadto tytuł szlachecki zobowiązuje! Co prawda to tereny Devristusa, mego przybranego wuja, ale Służba państwu to służba państwu! Gdzie te skurwysyny uciekli? Jak byli wyekwipowani i co najważniejsze, ilu ich było?! - powiedział kucając przed zapłakanym kupcem. W oczach mężczyzny iskrzyły się błyskawice.
Hagmar:
- Ilu ich było to mało ważne Edziu. Aby było chociaż po jednym na łeb...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej