Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kac Marant
Zeleris Flamel:
Dracon wykrzywiał łeb i niemalże wywalał oczy z oczodołów, aby dostrzec dziarę. Słysząc słowa Elrodna spojrzał na niego tak średnio przychylnym wzrokiem.
- To nie ja spałem z Arusiem na sianie - burknął pod nosem. - Kurwa! - krzyknął nagle. - Daj jakieś ubrania! - wrzasnął na biednego chłopa. - I... szalik! Tak! - dodał po chwili, nieco spokojniej.
Hagmar:
- Nie jest tak źle Zelek. No dobra, jest źle.
Zeleris Flamel:
Zeleris w nagłej panice pomacał się po rogach. Odetchnął z ulgą. Były na miejscu. Już wolał mieć wytatuowanego tygrysa, niż nie mieć rogu. Z tym, że różowy kotek tygrysem nie był, ale to na razie jeszcze nie dotarło do umysłu dracona.
Hagmar:
- Jesteśmy w gminie Tumin... kojarzę tu jedynie Marcham i Z'upe. Pytanie gdzie my jesteśmy?
Adaś:
Ja natomiast widząc "tygryska" Zelerisa, najprościej rzecz ujmując nie mogłem przestać się śmiać. A jeszcze ten odzień różowości:
-ÂŁadny kotecek-Ledwie powiedziałem, nie mogąc przestać się śmiać.
Po czym nagle umilkłem oglądając czy sam nie mam czegoś wydzieranego na sobie.
-Popaczta ino czy czego na plecach nie mam
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej