Tereny Valfden > Dział Wypraw

IV walka Juliana na arenie - kretoszczur

(1/2) > >>

Julian:
Nazwa wyprawy: IV walka Juliana na arenie - kretoszczur
Prowadzący wyprawę: Elrond
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Brak
Uczestnicy wyprawy: Julian
Przyszedłem na arenę, wyjąłem miecz i czekałem na otwarcie narożnika. Ciekawe, czy te elfki z transparentami też dzisiaj będą.

Elrond Ñoldor:
Krata przed tobą, jak i przed twoimi przeciwnikami otworzyła się. Walka się rozpoczęła.


4 x Kretoszczur

Julian:
Jest ich czterech, czyli mają zdecydowaną przewagę liczebną. Nie miałem czasu na większe przemyślenia bo zauważyłem, że kretoszczury zaczęły biec w moją stronę. Z czwórką nie dam sobie rady.
Stanąłem i krzyknąłem w kierunku kretoszczurów
- BUU!!!
Dwa z nich uciekło w stronę narożnika piszcząc. Jednak pozostała dwójka wciąż szykowała się do zasmakowania moich stóp. Zaszarżowałem na nich i zaatakowałem. Wykonałem zamach i jednym dokładnym ciosem trafiłem kretoszczura w kark. Nie była to może rana śmiertelna, ale kretoszczur leżał na ziemi i po chwili skonał. Musiałem szybko uciekać z pola walki, ponieważ została jeszcze trójka kretoszczurów. Po wycofaniu się oceniłem na trzeźwo sytuacje. Jeden zwierz był bardzo blisko mnie, a pozostała dwójka niemrawo posuwała się za nim. Zrazu zaatakowałem kretoszczura, który był najbliżej mnie. Próbował kontratakować swoją paszczą, ale wbiłem miecz prosto w jego otwierającą się jamę gębową. Zwierze zaczęło pluć krwią, ja korzystając z chwili nieuwagi zwierzęcia przydepnąłem jego kark i wbiłem mu miecz w głowę.
Pozostały dwa.
Zwierzęta te pamiętały jak je na początku przestraszyłem przez co nie były skłonne do walki. Postanowiłem szybko zakończyć ich żywot. Jednak nie! Jeden z kretoszczurów zaczął biec w moim kierunku. To niemożliwe.
Ale jak sobie chce. Stwór był już całkiem blisko mnie, gdy ciosem poprowadzonym z lewej strony udało mi się trafić w jego nogę, która zaczęła obficie krwawić. Chyba trafiłem w tętnicę. Jednakże to nie zraziło potwora, który wciąż atakował, ale z mniejszą gracją. Wykonałem jeden zamach z góry i trafiłem zwierzę w głowę, co go oszołomiło. Następnie kopnąłem go na skutek czego on przewrócił się na plecy. Dobiłem go wbiciem miecza w jego klatkę piersiową. I zamiast cieszyć się z tego, że został mi jeden przeciwnik musiałem wykonać unik i ratować się ucieczka, ponieważ ostatni kretoszczur chciał pomścić swoich pobratymców i zaatakował mnie.
Mimo, że przebiegłem szybkim tempem parę metrów dzielących mnie od ściany to kretoszczur wciąż był za mną. Nie ma co. Trzeba atakować. Potwór chciał ugryźć mnie w nogę bo jego malutkie gałki oczne były skupione na tej części ciała. Zamachnąłem się z prawej strony i wbiłem miecz w bok potwora co spowodowało krwawienie. Zwierz przestraszył się i zaczął uciekać. Dogoniłem go i wbiłem mu miecz w jego ciało co skutkowało śmiercią przeciwnika.


///Kretoszczury mają plecy?

Elrond Ñoldor:
// Z tego co się orientuję, możesz wykonać tylko dwa finiszery na post...
// W Gothica grałeś? Ja tam na anatomii się nie znam. Masz obrazek ;p

Nie udało Ci się zabić wszystkich przeciwników. Dwójka przeżyła twoje ataki i w momencie twojego rozluźnienia, zaatakowała z pełną siła. Ten bliższy Ciebie wgryzł Ci się w nogę i prawie obalił na ziemię. Drugi, który stał dalej, był już od ciebie w odległości 2,5 metra.

Julian:
- Kurwa mać.
Przeciwnik był coraz bliżej, a ja wciąż byłem przyblokowany. Postanowiłem działać. Jednym silnym kopnięciem zepchnąłem kretoszczura, który wgryzł mi się w nogę. Spowodowało to tymczasowe ogłuszenie zwierzęcia. A drugi stwór był coraz bliżej. Wstałem, wziąłem swój miecz i uciekłem parę metrów.I dobrze zrobiłem. Kretoszczur już był na mojej poprzedniej pozycji. Szarżował na mnie z całą swoją zwierzęcą siłą. Postanowiłem zmylić go i zaszedłem go z boku i zaatakowałem z góry, co spowodowało  ranę na boku zwierzęcia, która obficie krwawiła. Ten próbował uciekać, jednak szybko go dogoniłem i wykończyłem go ciosem w głowę. Kątem oka widziałem jak drugi zwierz już otrząsnął się z kopniaka, który mu zadałem i ruszał w moją stronę.
Przyjąłem pozycje obronną i czekałem na przybycie przeciwnika. Nie musiałem długo czekać. Stwór szarżował na mnie z otwartą paszczą. Zaatakowałem pierwszy pionowym cięciem, które trafiło zwierze w kręgosłup. O dziwo nie zrobiło to na nim wrażenia, gdyż chciał mnie ugryźć. Musiałem wycofać się parę kroków i ponownie zaatakować. Tym razem potężnym zamachem trafiłem kretoszczura w szyję, dzięki czemu został niemal pozbawiony głowy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej