Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kapłan Złego
Gunses:
- Szkolenie czas zacząć. Wejdźmy do karczmy, ty mówisz - powiedział, a wręcz narzucił orkowi. No cóż, był starszy, silniejszy i w ogóle.
Mogul:
Silniejszy nie powiedziałby. Ork się zirytował zachowaniem Gunsesa, ale cóż poradzić.
- Witaj karczmarzu, podej nam specjał twojej gospody, jesteśmy po ciężkiej podróży, trzeba się zregenerować troszkę ino. Spokojna mieścina panie z tego co widzę.
Gunses:
9 finiszerów dostępnych nocną porą robiło swoje.
- Dzisiaj flaki, a na drugie kiszka pieczona nad ogniem. Piwa czy wina?
- Kawy - uprzedził pijacką mordę Mogula - Kawy gospodarzu. I proszę podać do tamtego stolika. Mój kompan pytał o spokój w tej okolicy.
- Aaa tak. Spokojnie, raczej. Bandytów dano nie było, potworów większych nie ma. Spokojnie.
- A pomodlić się, jest tu gdzie?
- Eee... Teraz to chyba raczej niee...
Mogul:
Techniki medytacji, techniki medytacji. Powtarzał sobie Mogul co chwila.
-Czemuż to nie ma gdzie się pomodlić? Jestem bogobojnym człowiekiem, zawsze po większej podróży przychodzi czas na modlitwę do Zarata. Ork tylko po części kłamał. W końcu był kiedyś rekrutem w bractwie, podczas którego oddał kilka kropel na cześć tego boga, co udoskonaliło jego intuicję.
Gunses:
- Jesteś człowiekiem? - syknął wampir na tyle cicho, aby usłyszała go tylko druga bestia obok
- Nasz kapłan... No co tu ukrywać, trochę mu się posrało we łbie - rzekł i załamał ręce - Mieliśmy kapliczkę Zewoli, teraz to jakaś ciemna świątynia. Chyba czarną magię praktykuje!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej