Tereny Valfden > Dział Wypraw
Krasnoludzkie złoto, czyli za coś pić trzeba!
Adaś:
Nazwa wyprawy: Krasnoludzkie złoto, czyli za coś pić trzeba!
Prowadzacy: Aragorn, Adaś
Wymagania: brak
Uczestnicy:Adamus, Julian
-No Panie Nargoth, co tam znalelicie?-Spytalem krotko
//Sorry za braki Polskich znakow, ale nie mam ich w klawiaturze ;p
Julian:
Wracając z areny stwierdziłem, że wrażeń na dzień nigdy nie brak, więc popędziłem do Ekkerund do pana Nargotha. On zawsze ma coś ciekawego do zrobienia.
Jednak, gdy wszedłem do biura zauważyłem stojącą postać rozmawiającą z krasnoludem Kogoś mi ona przypominała, kogoś znajomego. Podszedłem i zagaiłem:
- Przepraszam, czy my się, aby nie znamy?
Adaś:
Spokojnie czekałem, aż krasnal znajdzie jakieś zadanie, kiedy ktoś mnie zaczepił. Odwróciłem się i zmierzyłem wzrokiem owego osobnika. Wydawał mi się znajomy, podrapałem się po brodzie, aby przypomnieć sobie skąd go kojarzę. Nagle do mnie dotarło, rozłożyłem ręce w geście powitania i powiedziałem:
-Julian? Nie wierze, kope lat! Gdzieś ty był jak ciebie nie było?
Julian:
No tak! Toż to Adamus! Wiele bitew razem przeszliśmy i wiele kuflów piwa razem wypiliśmy.
- Adamus! Stary druhu, wiedziałem, że tą szpetną mordę skądś kojarzę, uśmiechnąłem się.
Co u mnie? Parę tygodni temu obudziłem się na ulicy w stolicy. Nie pamiętałem nic, a przy sobie miałem tylko swój miecz. Głowa mnie bolała jakbym wypił całą beczkę wina. Przystąpiłem do Bractwa, ale z powodu braku zajęć szwędam się po kraju. Jedno zadanko tu, jedna walka na arenie tam. Zresztą sam wiesz A jak u Ciebie?
Adaś:
-A u mnie po staremu. Odkąd zniknąłeś, dwa razy straciłem pamięć, zginąłem, dostałem tytuł barona. Czyli nic imponującego.-Powiedziałem ze szczerym uśmiechem, klepiąc towarzysza po ramieniu.-Ale z tego co mówisz, to znaczy że ciągle wierny Zartatowi, zgadza się?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej