Tereny Valfden > Dział Wypraw
Piwny pogromca krasnoludów
Anette Du'Monteau:
-Włamał się do piwnicy przede mną. Podmieniłem płyny jak było w planach ale chciałem nam nieco więcej dorobić. Jednak skurczybyk ogłuszył mnie i spieprzył z złotem. Trzeba go dorwać. Do kraczmy raczej ciężko mi wrócić. Strażnik na dole nie chciał mi wierzyć więc go zdzieliłem po łbie. Na szczęście nie miał nic przy sobie, więc kradzieży jako takiej nie ma.
Mogul:
Ork podrapał się po brodzie a potem wybuchnął śmiechem.
- Jak nie tak, to tak. Darujemy sobie zakład, ale nie zamierzam wyjść bez żadnej kasy z tego, chodź, zaprowadzę nas tam.
Anette Du'Monteau:
-No to idziemy. Trzeba będzie gnoja nauczyć kilku zasad. I niziołek ruszył za orkiem.
Mogul:
Dotarliście pod budynek, a raczej melinę. Weszliście frontowymi drzwiami. Rabuś rozmawiał z kilkoma ludźmi, najwyraźniej chcieli dzielić się łupem. Gdy was zauważyli, złodziejaszek podniósł się z miejsca i wyskoczył przez okno. Oczko zerwał się i pobiegł za nim. Ty też chciałeś, lecz drogę zagrodziło ci pięciu rzezimieszków.
5x cherlawy rzezimieszek
Anette Du'Monteau:
Blaze miał kusze załadowaną już poprzednio, gdy jeszcze spotkał złodzieja w piwnicy. Teraz więc zwyczajnie chwycił za nią i wypalił w rzezimieszka. Bełt bez problemu wbił się w trzewia przeciwnika i zwalił go na ziemię. Nie czekając na kolejny ruch przeciwnika niziołek wyciągnął przed siebie dłonie. -Anoshu! - wypowiedział krótką inkantację. Jedna z run na jego pasie zabłysnęła, a z rąk kruka buchnął lodowych podmuch. Przeciwnik w takim cienkim pancerzu nie miał wielkich szans. Zamroziło go na śmierć. Teraz Blaze sięgnął już mithrilowe ostrze na jego plecach. Osoba jego wielkości mogła chwycić je niemal oburącz. Bandyta pobiegł w jego kierunku. On natomiast odskoczył w bok i w szybkim półobrocie ciął przeciwnika po nodze. Przeciwnik zawył z bólu i uderzył swoim mieczem. Jednak Blaze znał odbił uderzenie, a następnie wyprowadził kontrę rozcinając brzuch rzezimieszka. Miecz wrócił na plecy. Kolejny bandzior już pędził na kruka. Ten odpowiedział tym samym. W ostatnim momencie niziołek zrobił wślizg między nogami, czym zaskoczył swojego przeciwnika. Podnosząc się za jego plecami pochwycił srebrny sztylet i wbił go głęboko w dół pleców rzezimieszka. Kessie wyszarpnął ostrze, a potem ciął nogę bandyty w miejscu, gdzie powinna być arteria. Nagle krew buchnęła z nogi, zgadł. Sztylet również wrócił do pochwy. ostatni z bandytów rzucił się w szale wymachując krótkimi ostrzami. Blaze odskoczył przed sztyletami daleko w bok. Rzezimieszek szybko zawrócił, lecz poczuł na plecach dziwny ciężar. To niziołek wskoczył na jego plecy. Kruk uczepił się lewą ręką jego szyi, a prawą energicznie machnął jakby chciał strzepać kurz, lecz to nie był kurz. Z rękawa wysunęło się ukryte ostrze. Niewielki człowiek przyłożył rękę do szyi przeciwnika i sprawnym wyuczonym ruchem podciął mu gardło. Potem jak na akrobatę przystało odbił się nogam od jego pleców pozwalając ciału upaść i się wykrwawić, a jemu wylądować obok na ziemi.
Blaze jeszcze tylko strząsnął krew z sztyletu i miecz oraz nieco przetarł ukryte ostrze. Nie było czasu, więc natychmiast wyleciał przez okno w pogoni za orkiem i ostatnim bandytą.
0/5 cherlawy rzezimieszek
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej