Kolejny atakujący mutant ciął z dołu pochylając się lekko. Był to błąd przeciwnika, ponieważ ork przeszedł do ataku pierwszy. Zebrał gniew wytwarzając na łapce pełno maluteńkich piorunów po czym uderzył pięścią w twarz przeciwnika. Mutant zgiął się w pół, jakby złamana zapałka. Następny pomiot zaszarżował na Mogula, który był zbyt blisko, by unik był w całości skuteczny. Omijając jeden sztylet jego ramie spotkało się z drugim. Cięcie było płytkie, lecz wystarczyło. Doskakując do przeciwnika ork wykonał piruet i wbił wardynę w brzuch mutanta. Wyciągnął szybkim kończącym ruchem broń, wykonał młynek podwójnym ostrzem, które trzymał w szponie i ciął z zaskoczenia kolejnego stwora bułatem kończąc jego żywot. Kolejny pół piruet był unikiem przed ostrzem przeciwnika jak i atakiem. Zabił przeciwnika stojąc do niego plecami i wbitą wardyną w gardle pomiotu. Ork odskoczył do przodu, po czym znów wykonał pół piruet ustawiając się twarzą do hordy monstrów i ciął w nogi kolejnemu zbliżającemu się potwora. Ten upadł, przy okazji nabijając się na podwójne ostrze Khana. A żądza krwi, jaką dusił w sobie ork od dawna, trwała w najlepsze zagłuszając wszystko inne, w tym po trochu racjonalne myślenie. Teraz, liczyła się tylko walka i kolejne trupy.
118/130 pomiotów mutacji