Tereny Valfden > Dział Wypraw
Doprowadzić sprawy do końca - Ansir
Zeleris Flamel:
Zeleris wylądował, gdy tylko dziwadło zostało pokonane. Uśmiechął się w duchu, iż przyczyniły się do tego dwa całkowicie odmienne żywioły. Podszedł do reszty, akurat aby usłyszeć słowa Gunsesa, który jakoś tak niepewnie krył się przed słońcem. Którego, co ciekawe, mogło na niebie nie być.
- Bestie? - zapytał. - Znaczy bestie Bestie? - sprecyzował wskazując skrzydłem na łapkę wampira. - Hm... W sumie to było do przewidzenia. Każdy chorobliwie ambitny alchemiko-mag chciałby mieć takie sługi. A trochę takich jest na Valfden. - Spojrzał na mutanta. - Ale chyba średnio wyszło... -
Elrond Ñoldor:
// Guciu, ja się zawsze tym kierowałem co mam aktualnie za oknem, jak nigdzie nie było podane jaka pora dnia ;)
- Ja wiem, gdyby użył drugiej łapki, tej z mackami, ciężko by było zebrać mistrza - popatrzał na poczwarę. - A może odrąbiemy całą głowę, i zobaczymy w pakcie co to za mutacje, jakie mikstury i jaka magia była użyta do stworzenia czegoś tego? Może to jest zaraźliwe, może nie... Ma ktoś ostry miecz albo topór?
Mogul:
A Mogul jak gdyby nic podszedł do mutanta i swoją demoniczną ręką złapał za czaszkę przeciwnika. Chciał sprawdzić przypuszczenia towarzyszy, być może jeśli ich obawy były słuszne coś zacznie się dziać. Być może obydwie tkanki na siebie dziwnie zareagują? Szybkim ruchem wyrwał łeb potworowi .
Gunses:
- <huh>
//Edziu, czyli jedna rozmowa ciągnęłaby się przez dwa dni? ;f
Mogul:
- xD
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej