Tereny Valfden > Dział Wypraw
Doprowadzić sprawy do końca - Ansir
Isentor:
//W ruinach.
- Zapewne do inkantacji niezbędnej do otworzenia tych przeklętych drzwi. Muszę się chwilę skupić.
//Powierzchnia
ÂŻołnierze opatrywali rannych...
Wojska Atusel: 44 piechota, 46 konni.
Zeleris Flamel:
Zeleris nie rzucał więcej zaklęć podczas bitwy. Dwie armię były zbyt wymieszane, aby walić czym popadnie bez narażania sojuszników. Wieocznie jednak nie każdy to dostrzegał. Może z ziemi ciężej było się rozeznać w sytuacji. Nieważne. Skończyło się tym, że Malavon nieco "musnął" zaklęcie siły królewskie. Cóż, zdarza się. Dracon wylądował po skończonej walce. Widać wybuch dowódcy pomógł żołnierzom odciągnąć go od maga.
- No to spieprzyłeś - podsumował, gdy żołnierze jako tako okiełznali dowódcę i podał dłoń elfowi, coby ten wstał.
- Ale może z wyrokiem poczekajmy na miłościwie nam panującego króla. Swoją drogą ciekawe co tam robią... - zamyślił się i rozejrzał się. Kurz bitewny opadał, rannych opatrywano, ciała poległych składano mniej wiecej w jedno miejsce. Ogółem panował typowy rozgardiasz pobitewny.
- Mogul, żyjesz? - zapytał, gdy opuścił elfa i podszedł do orka, który nie wyglądał najlepiej.
Gunses:
No tak - pomyślał wampir i gestami nakazał pozostałym ciszę, spokój i cierpliwość
Hagmar:
- Spokój kurwa! Dowódca do mnie i to migiem! Ryczał dracon, co takiego zrobił Malavon.
Aurius:
Aurius w końcu znalazł w ruinach króla i hrabiego Gunsesa.
-Witajcie hrabio, oraz ty królu Isentorze. Rycerz wydawał się niezbyt zmęczony biegiem. Ostatnio przywykł do noszenia ciężkich pancerzy. -Przynoszę wieści. Sytuacja na górze została nieco opanowana. Jednak są spore straty wśród naszych. Zaklęcia jednego maga wymknęły się na koniec spod kontroli. Pan Mogul Khan i rekrut Canis Eisenheim są poważnie ranni i wymagają opieki. Opatrzyłem ich, ale to nie wystraczy. Trochę im zajmie dojście do siebie. Wszyscy przeciwnicy na powierzchni zostali zgładzeni. - wyrecytował niemal.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej