Tereny Valfden > Dział Wypraw
Doprowadzić sprawy do końca - Ansir
Isentor:
//W ruinach.
Isentor zerknął przez ramię na paladyna ale nie skupił na nim zbyt długo swojej uwagi, wrócił do odszyfrowywania run.
- Osh qieloshhuxu ilishesh, Izishesh!
Spod kamiennych drzwi buchnęła sterta kurzu, po czym zaczęły się powoli unosić ku górze.
//Powierzchnia
- Co takiego zrobił? Co kurwa takiego zrobił? Zajebał z zimną krwią część z pozostałych przy życiu żołnierzy! Domagam się dla niego kary śmierci!
Wojska Atusel: 44 piechota, 46 konni.
Malavon:
Elf użył wsparcia w postaci ręki dracona.
-Chyba straciłem nieco kontrolę nad mocą pod sam koniec bitwy. Wydaje mi się, że użyłem zbyt dużych pokładów i nie byłem potem w stanie zapanować. Muszę potrenować z tym zaklęciem jeszcze sporo czasu. Przyznaje, że nie mam nic na swoją obronę, jednak żałuje mej nieroztropności. Poobijany Malavon odszedł na bok i siedział opary o ruiny jakiegoś domu. Dłonią masował szczękę sprawdzając czy jest na swoim miejscu.
Gunses:
- Jeżeli to rany śmiertelne to nie mogę pomóc. Są osłabieni, jeśli umrą to nie wytrzymają przemiany w sposób normalny i staną się wampirami niższymi, czyli bezrozumnymi bestiami. Chyba nie możemy tak ryzykować. Mogól może się pozbiera, a Canis... Cóż. Mnie kiedyś pogryzła Bestia Malara w Trzech Formach i żyję. Nigdy tego nie zapomnę ;[ - Gunses obserwował co robi Król. Po inkantacji wrota uniosły się. Gunses wyciągnął miecz z pochwy, tak dla przezorności. Przypomniał sobie inkantację wszystkich zaklęć. Tak na zapas
- Wchodzimy?
Aurius:
Aurius tylko kiwnął głową. Miał przekazać wieści i to zrobił. Wtedy zauważył elfa Devristusa.
-Mistrzu Devristusie, wszystko w porządku? Mogę ci jakoś pomóc?
Mogul:
W czasie opatrunków Mogula pochłonęła ciemność. Zemdlał.
//: można się ocknąć, czy na razie jesteśmy niewiadomymi?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej