Tereny Valfden > Dział Wypraw
Doprowadzić sprawy do końca - Ansir
Nocturn:
- Nie przesadzaj, magu. Nie mówię konkretnie o zabijaniu mutantów, bo to twarde bestie, ale o naszym bezczynnym siedzeniu tutaj. Nie wątpię w umiejętności tamtej grupy, ale masz pewność, że oni jeszcze żyją? Jest tam cała armia mutantów, a sam powiedziałeś, że nie poradzilibyśmy sobie z większą grupką.
Malavon:
-Nie mam pewności. Ale my żyjemy póki co. Naszym zadaniem jest tu zostać i pilnować okolicy. To co się dzieje na dole nie jest sprawą naszej grupy. Jeśli ktoś się nie wróci po pomoc to siedzimy tutaj dalej. Jak chcesz iść to proszę bardzo, ale wątpię by wtargnięcie kogoś z nas wypłynęło pozytywnie na sytuację "podziemia". Rozumiesz, oni się skradają i tak dalej. Nasze szaty robią niemiłosierny hałas drogi adepcie. Ten staruszek jeszcze jakoś sobie radzi, bo ziemia to jego żywioł. Zna jej tajniki jakby to ująć.
Gunses:
Zadaniem ich było pilnować wyjścia. Aby nic nie wylazło i nie polazło. A gdyby stało się coś złego, zadaniem ich było skierowanie oczu armii i pozostałych w pakcie magów na sprawę mutantów. Mieli bardzo odpowiedzialne zadanie, a jednocześnie uczące pokory
Mogul:
Która orkowi bardzo się przyda, chociaż z drugiej strony zirytowało go lekko nic nie robienie.
Isentor:
Wszyscy weszliście do pomieszczenia, Gunses zamknął za wami drzwi. Przeszliście wąskim korytarzem po schodach na pierwsze piętro budynku. Znajdował się tam balkon, z którego było widać prawie całe miasto. W pokoju znajdowało się wiele skrzyń i alchemicznej aparatury.
Nagle ruiny przeszyło głośne echo dudnienia. Dziwny dźwięk narastał, aż w pewnym momencie uświadomiliście sobie, że to tupot stóp żołnierzy, które maszerują na powierzchni. Oddział 300 konnych i 800 piechurów wywołał niemały hałas, który zwrócił uwagę mutantów. W jednej chwilki całe rzesze pomiotów zaczęły wbiegać do tuneli prowadzących na powierzchnię.
Nudzący się na górze towarzysze zauważyli zbliżającą się armie Atusel. Jeden z dowódców pogalopował na koniu przed szereg, by przywitać się z magami.
- Witajcie! Moje uszanowanie Panie - uchylił się przed mężami ze szlacheckim tytułem. Przybiliśmy jak rozkazał król. Do czego potrzeba mu naszej pomocy?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej