Tereny Valfden > Dział Wypraw

Po zwłoki Nocturna

<< < (4/5) > >>

Isentor:
Nim Kratos wszedł na most po drugiej stronie pojawił się Nocturn. Wydawał się zdrów, to był on, to było jego ciało. Nocturn popchnął Kratosa za pomocą mortokinezy do sali tortur. Adept przetoczył się po podłodze pod nogi Mortis.
- Czyli mamy komplikacje.
Do sali tortur wszedł Nocturn.
- Widzę, że przychodzicie po ciało tego idioty. Nie potrafił mnie zabić, a teraz opętałem jego ciało, cóż za ironia.

Mohamed Khaled:
Fiu... poleciał! Wrócił do pomieszczenia z którego wyszedł - do sali tortur. Wstał obolały, otrząsł się gdy do sali wszedł Nocturn. A raczej to co opętało jego ciało. Patrzył się na niego, jednocześnie kumulując energię w razie potrzeby. Co teraz? zapytał Mortis

Isentor:
Mortis przyciągnęła demona za pomocą mortokinezy do pentagramu. Gdy ten leżał twarzą do posadzki kobieta szybko rozsypała sól zamykając pentagram.
- Na szczęście nie musimy martwić się o to, by Nocturn przeżył. Byłeś kiedyś świadkiem egzorcyzmu?

Mohamed Khaled:
Niestety nie. Chociaż wielce mnie to ciekawi odpowiedział mistrzyni. Fakt, że ciało Nocturna i tak jest martwe, to nie musi przeżyć.... Cały czas był gotowy do użycia całej mocy jaką posiada.

Isentor:
Mortis zbliżyła się do demona, położyła mu dłoń na czole, po czym zaczęła wymawiać inkantacje.
- Exorcizo te, creatura aqua, in nomine creatrix omnipotentis, et in nomine Zewola. Filii ejus domini nostri, et in virtute spiritus. Ut fias aqua exorcizata ad effugandam omnem potestatem inimici, et ipsum inimicum eradicare et explantare valeas cum angelis suis apostaticis, per virtutem ejusdem domini nostri Rasher. Qui venturus est judicare vivos et mortuos et saculum per ignem!
Oczy Nocturna rozbłysły jasnym światłem z jego ust wyłonił się demon w formie czarnego dymu. Po chwili rozpłynął się w powietrzu.
- Powrócił do otchłani. Nie będzie nas już nękać. Weź ciało Nocturna, musimy czym prędzej wracać!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej