Tereny Valfden > Dział Wypraw
Druga walka Friderica na arenie - krwiopijca
Tkoron:
Adept spokojnym krokiem wszedł na piaszczystą arenę. Wbił wzrok w ciężką bramę za którą już czekał na egzekucje potwór. Dajcie mi go wreszcie.
Elrond Ñoldor:
Krata przed tobą podniosła się do góry umożliwiając Ci wejście na pole walki. Tak samo było po drugiej stronie. Twój przeciwnik został również wpuszczony.
Krwiopijca
Tkoron:
Frideric wyprostował się i czekał, nie miało sensu jakiekolwiek unikanie czy odsuwanie się. Stał tak i czekał aż się krwiopijca zbliży. Dwadzieścia metrów, mały kształt komara zaczyna się zbliżać, wydaje z siebie nieznośne dźwięki. Piętnaście metrów, sylwetka staje się coraz wyraźniejsza. Dziesięć metrów, widać już pojedyncze fragmenty pancerza, żądło. Dłużej Frideric nie czekał, podniósł spokojnie ręce, postanowił się chwilę pobawić z potworem, krzyknął
-Anoshu izosh! stwarzając gejzer zaraz przed nadlatującym owadem. To go na chwilę zatrzyma
Elrond Ñoldor:
// Krwiopijca ma 1,5m wysokości z ządłem, dostrzegłbyś go nawet ze 100 metrów jak nie więcej... :)
Gejzer wybuchł tuż pod owadem, wyrzucając go w powietrze i jednocześnie ogłuszając. Teraz leżał oszołomiony na ziemi.
Tkoron:
//Ech takie tam marudzenie, nie miałem lepszego pomysłu na opis. Ale przynajmniej dowód na to że uważnie czytasz moje posty :)
Frideric był rozczarowany, wiedział że nie ma co liczyć na wyzwanie w takiej walce, ale ta mucha mogła przynajmniej uniknąć jego zaklęcia. No ale co zrobić? Chłopak podszedł wolnym krokiem do leżącego stwora, przystanął kilka metrów od niego i zastanawiał się chwilę jak wykończyć potwora. Uznał że jednak nie chce mu się wyciągać miecza, zatem skierował w stronę przeciwnika ręce i krzyknął:
-Izosh!
Przyzwany tym sposobem sopel lodu cisnął w leżącego krwiopijce za pomocą telekinezy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej