Tereny Valfden > Dział Wypraw

Morderstwa w Ansir

<< < (8/52) > >>

Isentor:
Isentor przywitał się z sołtysem, przedstawił swych kompanów i dosiadł się do stołu.
- Zjawiliśmy się w sprawie morderstw, które miały ostatnimi czasy miejsce w Ansir.
- Dopisz Pan jeszcze jedno do listy.
- Co się stało?
- Jeden z naszych strażników, zamarzł wczorajszej nocy.
- Zamarzł? Przecież w nocy nie było aż tak zimno.
- Problem w tym, że on naprawdę ZAMARZÂŁ. Znaleźliśmy go rano zamarzniętego w pozycji wartowniczej, twardego jak lód. Do tej pory jeszcze się nie rozmroził. Leży u medyka oczekując pochówku. Możecie pójść się przekonać na własne oczy.
- Dziękujemy sołtysie za poświęcony nam czas. Panowie, idziemy to sprawdzić, czy chcecie zjeść?

Gunses:
- Jeśli czarninę tutaj podają? - popatrzył na kuchnię - To bym zwędził główny składnik przed dodaniem

Mogul:
Wyszczerzył kły. Są na świecie rzeczy, których się jednak nie odmawia.
- Możemy coś zjeść. Wzruszył ramionami. I tak ten kolejny trup im nie ucieknie. Do tej pory wydawało mu się, że zabójstwa mają dziwny związek z żywiołami. Pierwszy z ogniem, drugi z ziemią, trzeci z wodą. Czwarty z powietrzem. Gdyby powiedział to innym, pewnie najwięcej dziwiliby się jaki związek ma wielki dzwon z powietrzem, ale dla Mogula było to oczywiste. Dzwony i różne takie wydają dźwięk, które nie widać, zupełnie tak jak powietrze. Można jedynie usłyszeć świst i nic więcej. Można to odczytywać jeszcze inaczej. ÂŻeby dzwon uderzył w człowieka musiał przefrunąć kawałek. Ale to były jego głupie myśli, które szybko zburzyła piąta ofiara. Zamarzł, ta dwa razy woda. Jak dobrze, że się nie odezwał.

Hagmar:
- Można by coś zjeść, karczmarzu piwa i kurczaka.

Gunses:
- I kaczej krwi! - zakrzyknął jeszcze Gunses
- Mówiłeś Isentorze, że to może być nekromanta rzucający klątwy. Stopione oczy, wyrośnięty krzew i utopienie jeszcze wydaje mi się dość sensowne. Ale klątwa związana ze śmiercią przez przygniecenie dzwonem? To możliwe?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej